Archiwa kategorii: Bez kategorii

Zwrot inwestycji

20161009_110307m

Przez niemal każdą rozmowę o budownictwie energooszczędnym przebija się  wątek „czasu zwrotu z tej inwestycji”, jakby koniecznie ta inwestycja musiała się zwrócić. Czyżby? Według mnie to nie jest tak oczywiste, ponieważ za pewne towary jesteśmy gotowi zapłacić więcej z różnych powodów: w imię wygody, komfortu czy prestiżu i raczej nie zastanawiamy się, kiedy nam się to zwróci. Większość z nas pewnie nie pogardziłaby wygodnym samochodem (nie zwróci się nigdy, chyba że spojrzymy na to przez pryzmat zaoszczędzonych nerwów w trakcie wielu godzin spędzonych w podróży), tak samo jak nie zastanawiamy się nad tym, czy warto przejść się do kina albo kupić sobie nowe buty do biegania. Luksus lub po prostu komfort to coś, do czego każdy z nas podświadomie dąży i do czego bardzo łatwo się przyzwyczaja. A jak już się przyzwyczai, to może skupić swą uwagę na sprawach jeszcze ważniejszych i jeszcze ciekawszych.  To taka drobna refleksja z dzisiejszego biegania, kiedy musiałam się przyjrzeć swoim butom i stwierdzić, że czeka mnie w tym temacie „inwestycja”:).

To, co bardzo chciałabym przekazać , to myśl, że suche wyliczanie finansowych korzyści z energooszczędności jest pomyłką w przypadku domu, w którym mamy mieszkać z najbliższymi. Czasem wystarczy zwykłe przegrupowanie wydatków by móc sobie pozwolić na prawdziwy komfort.

Na wszelkie argumenty dotyczące potrzeby kredytowania inwestycji odpowiem, że jeśli nie zainwestujecie rozsądnie w skorupę budynku, to będziecie musieli wydać więcej na utrzymanie domu. To moim zdaniem jest obarczone dużo większym ryzykiem, bo ceny mediów potrafią wariować. Przykład: ostanie pogłoski o wzroście cen za wodę rzędu 30%. Kredyt w złotówkach póki co jest jednak bardziej przewidywalny. Tak samo jak nasze życie i zdrowie, kiedy jesteśmy młodzi- być może warto wydać więcej w szczycie formy i nie obarczać się wysokimi rachunkami na stare lata? Trzeba też dodać, że wybór skupienia wydatków na materiałach domu, a nie systemie grzewczym to trwalsze rozwiązanie- nie wymaga dużych nakładów konserwacyjnych, wymiany co ileś lat- na życie nasze i naszych dzieci na pewno wystarczy..

Oczywiście nie twierdzę, że każdy powinien zastanowić się nad wybudowaniem domu pasywnego, niemniej jednak mamy w tym temacie bardzo duże możliwości i zaległości. Ilość ocieplenia jest ważna- to dociera już całkiem dobrze do większości z nas. Kolejne kroki to szczelność budynku i przemyślana wentylacja. I staranność fachowców, najważniejsza na każdym etapie :). Drobnymi krokami można wpłynąć na jakość mieszkania i zatrzymanie jak największej porcji energii wewnątrz budynku.  Wbrew pozorom to nie jest walka o idee tylko zapewnienie sobie naprawdę lepszego życia: w zdrowych, jednolitych i stabilniejszych temperaturach.

Kolejnym, mało akcentowanym aspektem budownictwa energooszczędnego jest fakt, że taki dom mało zależny w funkcjonowaniu od mediów, można wybudować niemal wszędzie. Zwróćcie na to uwagę: nikt mnie nie pytał, ile zaoszczędziłam na działce decydując się na dom energooszczędny, a tu oszczędności były naprawdę znaczne. W naszym konkretnym przypadku zakup działki w dobrej okolicy, ale bez mediów, był na tyle niższy niż wartość działki uzbrojonej w okolicy, że z nawiązką pokryłby wszelkie inwestycje w energooszczędność.

Na koniec jako matka muszę wspomnieć o wpływie domu na zdrowie rodziny, bo to uległo w ciągu roku mieszkania w nowym miejscu tak znacznej poprawie, że nie może być dziełem przypadku. Jakim cudem mogłabym skupić się na cyfrowym ubieraniu inwestycji w energooszczędność i jak mogłabym wyliczyć wszystkie wymienione aspekty ?

 

 

Dom Światłem Malowany

Po dłuższej przerwie z przyjemnością opowiem o dzisiejszych wydarzeniach. Rzutem na taśmę uzupełniliśmy niedobory świetlne w całym domu… prawie, bo w jednej szafie wciąż brakuje zasilacza do podświetlenia drążka, ale to już zupełny detal;).

Kilka dodatkowo podświetlonych miejsc zupełnie zmieniło cały budynek, przynajmniej ja mam takie wrażenie, na świeżo:). Zarówno w środku  jaki i z zewnątrz; brakowało np. delikatnego, rozproszonego podświetlenia w rejonie telewizora- teraz już jest:

20160114_172955_resizedm

Mamy jeszcze choinkę … jak widać- dzieci nie pozwalają jej rozebrać, choć uschła na wiór, wciąż dobrze się prezentuje… jest na prawie całą wysokość pomieszczenia:)

Luźno rzucona za szafką taśma led stworzyła całą świecącą dość delikatnie płaszczyznę, dodała klimatu. Brakowało mi jej:).

W przedsionku elektryk zajął się wnętrzem szaf, a oprócz tego wnęka przy przyszłym siedzisku zyskała podświetlenie akcentujące:

20160114_173735_resizedm

Podświetlona wnęka odbija się w wbudowanej szafce lustrzanej, naszej apteczce.

Z zewnątrz dom już nie tonie w mrokach naszej niedoświetlonej wsi, mam nadzieję, ze teraz będzie trochę bardziej widoczny z daleka- do tej pory bywały problemy z dojrzeniem budynku po zachodzie słońca:). Taśma led dokoła bramy garażowej z powodzeniem oświetla cały podjazd, a liniowe lampy na tarasie dodały mały wyrafinowany smaczek- detal, który mnie bardzo się podoba:

20160114_163025_resizedm

gotowe lampy leżą na dwuteownikach tworzących konstrukcję nośną daszku; idealnie wpasowują się w zadaną szerokość

20160114_163111_resizedm

I jeszcze ujęcia, które wałkujemy po wielokroć:) :

20160114_162914_resizedm

20160114_162947_resizedm

Uff… Teraz mam poczucie, że zostało dosłownie kilka detali…. i dom będzie wykończony w stopniu satysfakcjonującym:).

Komplet nagrań tv z naszej budowy

Pojawiło się kilka nowych wątków nagraniowych, na tydzień przed kręceniem ostatniego odcinka z Murator.tv zbieram w całość:

Relacja z otwarcia Saint Gobain

Nagranie Krajowej Agencji Poszanowania Energii

I nagrania telewizji Murator począwszy od najnowszych; patrzę na tą listę i nie mogę się nadziwić- uzbierało się sporo:

Opowiadam o budowie na spotkaniu Forum Muratora 2015

Stan surowy na naszej budowie

Zakończenie budowy, relacja z otwarcia

Ogrzewanie- wywiad z dr. Firlągiem

Wentylacja mechaniczna- wywiad z dr. Firlągiem

Wentylacja mechaniczna + kominek

Test szczelności

Ściany działowe

Trudny element domu pasywnego? Okna

Czym się różnią domy pasywne od zwykłych domów?

Ocieplenie ścian: 40cm wełny; druga warstwa

Ocieplenie ścian: pierwsza warstwa wełny.

Izolacja akustyczna podłogi i stropów

Ocieplenie ścian wełną- praktyczne wskazówki

Kronika budowy: wreszcie mamy okna

Izolacja dachu

Izolacja dachu płaskiego: montaż

Kronika budowy: Jarosław… o małżeństwie

Ogrzewanie: kable elektryczne

Okna do domu pasywnego

Projekt

NF15- dom pasywny z dofinansowaniem

Ogrzewanie i… kominek

Dziennik Marzeny w deszczu- płyta fundamentowa

Płyta fundamentowa

Izolacja płyty fundamentowej: xps

Spotkanie Forumowiczów Muratora

70d0e650d671e9eam

W zeszłą sobotę, w dostojnej scenerii Pałacu Prymasowskiego, odbyło się rewelacyjnie zorganizowane spotkanie forumowiczów Muratora. Na około 200 uczestników czekał bogato przygotowany program „merytorycznie, rozrywkowo i towarzysko”, suto zastawione stoły i gotowe do spożycia trunki. Spotkanie trwało 6 godzin, a program spokojnie mógłby wypełnić 2 razy więcej czasu; trzeba było wybierać, w której sali chce się być „bardziej”:). To wszystko w więcej niż serdecznej i rodzinnej atmosferze, okraszonej ciekawością fizyczności osób, które w większości znało się jedynie z forumowych „nicków”. Była także duża grupa osób będących na forum Muratora od momentu jego powstania, tj od 2001roku; to niesamowite, zwłaszcza jak pomyśli się, że wtedy połączenie z internetem następowało jedynie „przez tepsę” a impulsy nabijały się z bezlitosną regularnością; pamiętacie te czasy bez wi-fi? :).

Była też duża dawka emocji i refleksji dla mnie. W sali balowej , przy luźniejszych tematach i programie bliższym rozrywkowemu, w tle na telebimie wyświetlane były filmy telewizji Murator,  z czego większość to te nakręcone na naszej budowie. Przyznać muszę, że to uświadomiło mi, jak dużo procentowo czasu i zaangażowania kosztowało to twórców. Wyjątkowo wzruszająca chwila, jedna z tych, które zostaną pewnie na zawsze we wspomnieniach.

Był też niezmiernie ciekawy panel dyskusyjny z prezentacjami osób budujących. Wiele przemyśleń dały opowieści o zmaganiach, o wymiarze budowania pomimo przeciwieństw losu, chorób, tragedii, a z wszystkich tych historii wynikał jeden wspólny mianownik: optymizm i wiara w marzenia. Ja oczywiście także opowiedziałam o naszej budowie, rozwijając dyskusję specyfiki budowy domu energooszczędnego i nadając swojej prezentacji tytuł: „Dom pasywny… zbudować każdy może”, trochę przewrotnie, ale skoro nam się udało, to chyba każdy może tego dokonać, troszcząc się po drodze o jakość wykonania:).

Tu relacja ze spotkania:

Spotkanie Forum Muratora

 

Formalności do dotacji z NFOŚiGW

zdjecie-dokumentacja

Uff… wszelkie formalności dotyczące dotacji- załatwione. Czekam jedynie na uprawomocnienie zgłoszonego zakończenia budowy w  Nadzorze Budowlanym i będzie można uruchomić procedurę przelewu środków z dofinansowania. Okazało się, że  ilość dokumentów do zgłoszenia zakończenia budowy to promil potrzebnych materiałów do dotacji, jakie musi zgromadzić inwestor. Lekko nie jest- może coś się zmieni w przyszłości w wymaganiach, a na razie trzeba udowodnić każdy zakup, do każdego produktu mieć aprobatę techniczną (dotyczy materiałów termoizolacyjnych, okien, drzwi i wszystkich innych, które wpływają na osiągnięcie parametrów cieplnych). Dla mnie jasnym jest, że nie kupiłam i nie mogłam kupić okna na rynku od wschodnich przyjaciół, a skoro kupiłam legalnie, to produkt musi posiadać aprobatę i jest to obowiązkiem producenta/ dystrybutora. Niestety konieczność udawadniania wszystkich tych spraw leży po stronie beneficjenta, tak jak tworzenie odpowiedniej dokumentacji fotograficznej…

Jeśli ktoś zamierza starać się o dotację, to powinien zabrać się za gromadzenie odpowiednich dokumentów od razu po zakończeniu budowy (w budowie z kredytem dotowanym jest obowiązek podania takiej daty). Czasu jest zupełnie niewiele, choć wydawałoby się, że 3 miesiące to sporo. Zdecydowanie temat pierwszy (bo najdłuższy) to inwentaryzacja geodezyjna powykonawcza z ewentualnymi rysunkami zamiennymi, jeśli były jakiekolwiek zmiany w zagospodarowaniu działki (nawierzchniach, utwardzeniach, kształcie tarasu czy lokalizacji urządzeń: szamba, studni, śmietnika). Nasza zajęła geodecie ponad 2 tygodnie, a potem zaczęła nabierać walorów czasowych w starostwie. Gdybym nie wnioskowała o przyspieszenie zatwierdzania mapy i osobiście nie stawiła się z interwencją u geodety powiatowego i nie przedstawiła przekonującego argumentu, by prace przyspieszyć, to mapka wpadłaby w moje ręce po jakichś 2 miesiącach od jej zlecenia. Czas niestety jest nieubłagany, a terminy zobowiązują…

Zdobycie koniecznych do zakończenia budowy protokołów odbiorczych i pomiarów nie było specjalnie kłopotliwe ani czasochłonne. Dlatego jak tylko zdobyłam mapę, z gotowymi protokołami ( w tym z papierem od kierownika budowy), projektem i decyzją o pozwoleniu na budowę (te do wglądu) mogłam zgłosić w Nadzorze Budowlanym zakończenie budowy. Do dotacji niestety musi być ono prawomocne, dlatego trzeba odczekać ustawowy czas na ew. uwagi/ sprzeciw i dopiero można udać się do banku. Nim to jednak nastąpi, należy zebrać stosik wydruków, potwierdzeń, aprobat i innych dokumentów potwierdzających parametry dobranych materiałów i urządzeń (patrz czarny segregator na zdjęciu, jest w nim ilość kartek o grubości ryzy papieru) i z cisnącym się na usta subtelnym pytaniem o aspekt ekologiczny tej procedury przedłożyć wszystko weryfikatorowi drugiego etapu. I tu zaskoczenie- okazało się, że wymagane „Świadectwo charakterystyki energetycznej budynku” to nie jest to świadectwo, które posiadam, gdyż było przygotowane na etapie projektu, tylko potrzebne jest nowe, z kalkulacjami  wszelkich prac budowlano- instalacyjno- termoizolacyjnych  i ma być zgodne z „wymaganiami programu dopłat”. Co ciekawe, pierwsze świadectwo jest zgodne „z metodyką rozporządzenia” i daje inne wartości dla budynku. Dodam, że zmieniliśmy tylko model rekuperatora na bliźniaczo podobny w parametrach, zatem nie chodzi tu o jakieś rozbieżności rzeczywiście użytych materiałów względem projektowanych, jedynie o „metodykę liczenia”.

Kiedy weryfikator drugiego etapu przeanalizuje otrzymane materiały i zatwierdzi – sporządza listę sprawdzającą, z którą to w ostatecznym akcie należy udać się do banku i przedłożyć wraz z „Protokołem końcowym odbioru Przedsięwzięcia” (uwaga, ten kwit podpisuje także kierownik budowy i ew. inspektor nadzoru, warto go od razu przedłożyć kierownikowi z dokumentami dla nadzoru budowlanego), nowym „Świadectwem energetycznym” i poświadczonym „Zgłoszeniem zakończenia budowy” (z deklaracją własną, że jest prawomocne) lub „Pozwoleniem na użytkowanie”  oraz z „Oświadczeniem o niewykorzystywaniu efektu Przedsięwzięcia w działalności gospodarczej”. Po tym pozostaje czekać na przelew środków na konto zaciągniętego kredytu. Proste, prawda?:). To powiem Wam, że mnie przydałyby się jeszcze z 2 miesiące, żebym mogła bez stresów po kolei zdobyć wszelkie dokumenty. Ustalone 3, z czego w naszym przypadku 2 pierwsze przypadły na sezon wakacyjny, to dla mnie zdecydowanie było za mało- brak tu miejsca choćby na najdrobniejsze wydłużenie urzędniczych formalności.

 

 

 

Automatyka

odpowiednia dawka nasłonecznienia w jadalni o poranku

odpowiednia dawka nasłonecznienia w jadalni o poranku

20150919_091318_m

Choć automatyka nie jest obowiązkowa w budynku i można traktować ją jako luksus- ja nie miałam wątpliwości, że chcemy ją mieć, przynajmniej w bardzo okrojonej wersji. Bynajmniej nie chodziło nam o włączanie się ekspresu do kawy rano, w porze wstawania. Najważniejsza jej zaleta, to zintegrowanie wszystkich podsystemów i sterowanie nimi za pomocą jednego urządzenia. To kwestia nie do przecenienia,  kiedy policzymy, że przy wyjątkowym pechu i braku koordynacji moglibyśmy mieć: osobne piloty do bramy garażowej, bramy i furtki w ogrodzeniu i alarmu; osobne sterowanie podlewaniem ogrodu, wentylacją, żaluzjami, ogrzewaniem, oświetleniem. Okiełznanie tych wszystkich systemów i co gorsza- dobre sterowanie nimi mogłoby graniczyć z cudem:). Do tego nie współpracowałyby one w sposób zależny, zatem ich obsługa byłaby trudniejsza, mniej wygodna i mniej skuteczna.  Inwestując w centralę do automatyki, tworzymy z sieci w budynku, zestawu czujników i sensorów jeden spójny system, który ma optymalizować obsługę i dostosować ją do przyzwyczajeń i trybu życia domowników. Mogę podać wiele różnych przykładów z naszego życia wziętych, aby zobrazować, jak bardzo to narzędzie bywa pomocne na co dzień. Na przykład kontaktrony  ukryte w oknach i drzwiach zewnętrznych nie pozwolą uzbroić w pełni alarmu, jeśli któreś okno/ drzwi są otwarte. Stanowią też źródło informacji dla sterowania żaluzjami fasadowymi; jeśli otwieramy okno tarasowe- żaluzje automatycznie podniosą się. A jeśli w porze wieczornej zamykamy okno- żaluzje domyślnie opuszczą się do pozycji zamkniętej. Żaluzje sterowane są także zależnie od pory dnia i pogody: zamykają się zawsze o zachodzie słońca, otwierają o zadanej godzinie rano, ale tylko w takiej pozycji, jaka będzie optymalna względem aktualnego nasłonecznienia; na wschodniej elewacji do południa co pół godziny ustalają położenie tak, by nie oślepiać osób siedzących przy stole w jadalni, a po południu na elewacji południowej mają za zadanie nie wpuścić zbyt dużo słońca latem do budynku. Jest to bardzo wygodne i sprawia, że żaluzje pracują bezobsługowo. Chyba, że uruchamiamy scenę „kino domowe”.

To tylko przykład, jeden z wielu, ale pokazuje dobrze, że odpowiednio skonfigurowany system potrafi zastąpić nas w wielu codziennych, drobnych ale powtarzalnych czynnościach, ułatwiając nam korzystanie z budynku. Jak to jest pomocne, przekonaliśmy się już na samym początku, gdy po kilku dniach… system zawiesił się:).. Nagle w ciągach komunikacyjnych przestały włączać się samoistnie światła, a my po omacku szukaliśmy włączników i operowaliśmy „manualnie” wszelkimi urządzeniami. Może być kłopotliwe sterowanie ręczne nawadnianiem ogrodu- zawsze zapominam wyłączyć na czas daną sekcję:). Kiedy działa automatyczne sterowanie- podlewanie ogrodu załącza się oczywiście samo o odpowiednich porach, ale też, co ważne- dostosowuje czas podlewania do panujących warunków pogodowych, wydłużając go odpowiednio.

Nie do przecenienia jest instalacja kamer w połączeniu z domofonem. Kamer zewnętrznych- im więcej, tym lepiej, a wewnętrzne polecam ograniczyć do minimum:). Kiedy ktoś dzwoni domofonem- dostajemy w tej samej chwili powiadomienie także na telefonie. Nawet, jeśli nie ma nas w budynku- możemy podejrzeć na podglądzie kamery- kto nas odwiedza. Albo też zrobić to w wolnej chwili, po powrocie do domu, odtwarzając nagrania. Zapis z kamery można wrzucać nie tylko na twardy dysk, ale także na serwer- tam będzie bezpieczniejszy. A furtkę otwieramy tym, co pod ręką:  włącznikiem, telefonem, pilotem, czy też siedząc przed komputerem- programem sterującym.

Oczywiście będąc na wakacjach mamy pełny wgląd w to, co się dzieje w budynku i dokoła niego. A kiedy włącza się alarm- nim dojedzie patrol interwencyjny, dostaniemy od naszego systemu powiadomienie sms-em; zdążymy odwołać patrol, jeśli załączenie było z naszej winy.

Przyjeżdża kurier, a nas nie ma w domu? To nic. Zdalnie otwieramy bramę i garaż- kurier zostawi w środku przesyłkę, a my po nim wszystko zamkniemy.

Nie ma prądu w domu, lub zdarza się coś innego nietypowego? Także od razu dociera do nas sygnał o tym. Wystarczy mieć przy sobie telefon, albo uruchomić na innym urządzeniu (laptop, tablet, komputer) program sterujący budynkiem. Dowiemy się wiele, nawet to, czy kot grzecznie spał podczas naszej nieobecności, czy też szalał z zabawkami:). Taki lokalny Big Brother:).

Wychodzimy z domu? System automatycznie odłączy wskazany sprzęt, np. telewizory z zasilania, nawet z trybu „stand by”- to jest konkretna oszczędność energii. Niestety same serwery, routery trochę energii pochłoną, muszą pracować w sposób ciągły.

Jedyne, czego nam brakuje, to podpięcie do całego systemu sterowania wentylacją- przydałoby się, by np. przy załączaniu alarmu rekuperator przechodził na najniższy bieg- nie zawsze pamięta się o tym przy wyjściu, by to zmienić ręcznie. Poza tym, muszę przyznać, że bardzo się do tego sterowania już przyzwyczailiśmy i jest ono po prostu wygodne. Koszt szalony nie był, choć ilość modułów potrzebnych w szafce elektrycznej i kabli powiększyła nam koszty także na etapie wykonywania instalacji.

Warto jeszcze dodać, że całe to sterowanie automatyczne ma sens, jeśli jest skonfigurowane dostosowując się do konkretnych użytkowników i uwzględniając ich nawyki, przyzwyczajenia, tryb życia. Dlatego wymaga pewnej dozy cierpliwości przy wdrażaniu, zarówno od firmy wdrażającej, jak i mieszkańców- potrzebny jest czas by poznać niektóre swoje preferencje oraz skorygować mogące wystąpić nieprawidłowości. Szczególnie zwracam uwagę na to, by nie zlecać takich prac nieznanej firmie- będzie ona miała dostęp do największych sekretów rodzinnych i wszelkich danych,  konstrukcji całego systemu instalacji - to ogromna wiedza, którą nieuczciwi mogą wykorzystać przeciwko zleceniodawcom. My mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na wyjątkowo cierpliwą i skuteczną firmę, która potrafi stworzyć z budynku misterny, wyrafinowany mechanizm naprawdę cieszący i ułatwiający codzienne życie oraz zapewniający optymalne bezpieczeństwo mieszkańcom. Firma jest do tego stopnia profesjonalna, że osobiście zadbała o montaż każdej drobnostki na czas- aby żaden luźny kabel nie wystawał ze ścian podczas uroczystego otwarcia:). Niektóre elementy, jak na przykład mocowania do kamer zewnętrznych, były drukowane na drukarce 3D; są one stabilne i bardzo efektowne i nie wystają ze ścian. Te wszystkie działania zrobiły na nas duże wrażenie, zatem firmę dopisuję do listy z tytułem „Gorąco polecam” i jeśli tylko wyrazi ona zgodę, to upublicznię jej dane:).

Futro i inne miękkości i kolory

20150831_171344_resized_1

Myślałam, że kiedy zamieszkamy w nowym domu, ten blog przyśnie w naturalny sposób… ale trochę trudno rozstać się z nim- w końcu zawiera ponad rok naszego życia, jest jak kronika fragmentu dziejów:).  Dlatego jeszcze napiszę o kilku wątkach, by dobrze domknąć temat budowy.

Bardzo nieśpiesznie (z premedytacją zostawiamy sobie te sprawy na jesienne i zimowe wieczory ) wykańczamy wnętrza. Najważniejsze wydarzenie ostatnich tygodni to nowy mieszkaniec- kotka. Model podwórkowy, po przejściach, przygarnięta latem przez fundację, po tym, jak odchowała swoje kocięta, sama  skrajnie wychudzona,  bez pomocy mogłaby mieć poważne kłopoty. Miała być tulakiem, a okazała się zupełnie rozrywkowa, ciągle bawi się i przekomarza, ma usposobienie młodego niedźwiadka. I przynosi nam dumnie pod nogi myszy- zabawki:). Zadomowiła już się na dobre, w najbliższych dniach udostępnimy jej ogród. Oto ona:

20150830_194336_resized_1

20150827_100516_resized_2

Jeszcze nie wiemy, jak do niej mówić, na razie jest Snow-Patch (była zimą dokarmiana), Paczka, Paczuszka- te nazwy nam nie bardzo pasują, musimy wymyślić coś innego.

20150827_105934_resized_1

20150827_110728_resized_1

Oprócz nowego futerka we wnętrzu zaczynają pojawiać się kolory i tkaniny. Skorupa spokojna i stonowana, ma być ożywiona dodatkami i moimi ulubionymi odcieniami granatu, turkusu, błękitu. Są już jakieś tego zapowiedzi:

20150909_181217_resized_2

Krzesła przy stole, niby tymczasowe, ale na pewno muszą nam długo posłużyć- zyskały nowy wygląd… dzięki poduszkom z dyskontu:). Z efektu jestem całkowicie zadowolona. Dodały sporo przyjemnej dla oka miękkości i są we właściwych kolorach:).

20150909_180049_resized_2

U dzieci, w strefie łóżek, dodałam panele ścienne, misternie tworzone przez kilka wieczorów (oj, rączki bolały od takera). Musimy je jeszcze przykleić do ściany, na razie są luźno postawione.

20150909_180908_resized_2

Łóżka dzieci, na powyższych zdjęciach, to sprytny wynalazek; w dolnej szufladzie kryją stelaż z materacem, idealny dla nocujących przyjaciół… a na co dzień jest to wspaniałe zabezpieczenie dzieci przed upadkiem na podłogę w czasie snu. Syn, dość aktywny w czasie snu, już kilka razy budził się nad ranem stopień niżej:).

 

Mamy wodę

0

Długo czekaliśmy na ten moment. W trakcie budowy studnia była na tyle mało wykorzystywana, że ciężko było przebadać wodę, a potem absorbowały nas różne tematy ; ten wątek, choć ważny, to miałam nadzieję, że jest do rozwiązania jakimś półśrodkiem i niskim nakładem. Wyniki badań ostatecznie rozwiały wszelkie wątpliwości- półśrodki nie wchodziły w rachubę. Mogliśmy niby nie inwestować w lampę uv do dezynfekcji, ale przy naszym gruncie przechlorowanie studni byłoby tylko krótkotrwałym rozwiązaniem problemu mogących namnażać się bakterii. Decyzja zapadła, potem nastąpił wybór dostawcy urządzeń- dość łatwy, bo na sam koniec inwestycji nie miałam już ochoty na żadne eksperymenty czy cierpliwość dla firm typu „ccc” czyli „cena czyni cuda”. Woda musiała być uzdatniona w miarę sprawnie, co by np. nie trzeba było robić dalszych wygibasów z przegotowywaniem jej do kąpieli dzieci…

Od dziś te akrobacje mamy za sobą. Tak samo jak kamień i osad z wytrąconego żelaza na wszelkich powierzchniach, mających w domu kontakt z wodą: ścianach pryszniców, armaturze, ceramice, szybach.  Czasem tak agresywny, że prawie niemożliwy do usunięcia. Za przywożeniem wody do gotowania i picia też nie będziemy tęsknić:).

Na szczęście dość łatwo znaleźliśmy firmę, która działa dokładnie tak, jakbym sobie tego życzyła. Po pierwsze przesłaliśmy im do przebadania próbkę wody. Po przebadaniu firma ta złożyła nam ofertę na stację uzdatniania, w międzyczasie testując, czy proponowany dobór złoża filtracyjnego działa jak należy na naszą wodę. Czasem niuanse decydują, że trzeba dobrać inny rodzaj filtracji- tu eliminujemy eksperymenty po montażu stacji i możemy się do samego montażu odpowiednio przygotować. Co ważne, firma zapewniała, że po jej stronie jest odpowiedzialność za dobór urządzeń i gwarancja, by te urządzenia odpowiednio działały.

1

tak wygląda cała instalacja

Wczoraj nastąpił montaż, trwał sporo, bo 13 godzin, zakończył się najwyraźniej sukcesem (oczywiście wodę sprawdzimy jeszcze raz za kilka dni). Do jej miękkości muszę się przyzwyczaić:). Jeśli ktoś z życzliwych znajomych powie Wam, że zapachu nie da się usunąć, to ja już wiem, że się myli i słuchać go nie należy. U nas podobno zapach usunął napowietrzacz. Dodatkowo dzięki niemu woda dużo mniej się rozchlapuje- to też bardzo mi się podoba:). Zniknęło zabarwienie i osad z wytrąconego żelaza. Czajnik w środku zyskał blask. Takie niby drobnostki- a jak cieszą:). Zwłaszcza, jak przeliczę to na roboczogodziny czyszczenia. Dzieci zachwycone obecnym zapachem chloru, który ma zdezynfekować instalację, czują w domu basen:). Na szczęście dla dorosłych ten zapach niebawem zniknie. Za kilka dni nie omieszkam wypowiedzieć się w temacie parametrów wody…

2

W domu niemal euforia z tego powodu, nawet dzieciaki jakby szczęśliwsze, że mogą swobodnie się myć:). Dorośli- że będzie mniej sprzątania i większy komfort przygotowania posiłków. A że na pewno- to przekonałam się już dziś, bo pierwsze, co uczyniłam w wolnym czasie, to usunęłam z naszego życia kamień (poza elewacyjnym), chyba z każdego zainfekowanego miejsca. Nie było łatwo. Ale patrzeć, jak teraz miękko i gładko woda spływa po powierzchniach- bezcenne dla każdej NIE Perfekcyjnej Pani Domu:).

Edit: 18.września: Tydzień później: złoże filtracyjne zaczęło działać już z pełnym rozmachem. Czajnik od tygodnia lśni wewnątrz nieskazitelną stalą, osadów brak. Armatura sanitarna w dobrej kondycji, oczywiście wolna od wżerającego się kamienia, a delikatne ślady kropel dają się z niej usunąć w mig. Woda wciąż czysta, bez żadnego zapachu i super miękka. Muszę nauczyć się dawkować detergenty w tej nowej sytuacji:).

Edit: 21.września: Obiecałam, że zareklamuję firmę, jeśli jej usługi okażą się tego godne, co dziś już mogę ze spokojnym sumieniem uczynić. Obsługa rzetelna, firma sama bada wodę na potrzeby optymalnego doboru filtrów, montaż bez zarzutu, wszystko zgodnie z ustaleniami i na czas. Ceny przystępne.

Klarsan, z Łodzi, ale działają na terenie całej Polski.

http://www.klarsan.pl

e-mail: biuro@klarsan.pl

tel.: 42 279 64 00

http://forum.muratordom.pl/platnyprofil.php?username=KLARSAN

Polecam:).

 

Woda niezbędna do… życia

W natłoku spraw do uzgodnienia,  zbierania całej potrzebnej papierologii na zakończenie budowy i w przeplotach leniwych wakacyjnych momentów, nie rozwiązaliśmy na czas jednego istotnego problemu. Wprowadziliśmy się do domu z własnym ujęciem wody, nie przebadawszy jej . Oczywiście nie używaliśmy jej do picia czy przygotowywania posiłków, ale zaskoczeniem było, że nasza woda nie bardzo nadaje się nawet do mycia. Pojawiły się problemy skórne u młodszego dziecka. Nie pojawiły się one od razu, dlatego nie zaskoczyliśmy natychmiast,  że może do tego przyczyniać się woda. Od nabrania podejrzeń myjemy dzieci tylko w wodzie wygotowanej. Oczywiście na dłuższą metę jest to kłopotliwe, a spożywanie wyłącznie wody mineralnej wcale nie takie zdrowe, jak by się mogło wydawać.  Wytrącone w zaparzonej herbacie minerały to w końcu nic ani specjalnie smacznego, ani atrakcyjnego. A nasza woda ze studni, mimo, że nie najgorsza, okazała się mieć trochę przekroczoną zawartość żelaza i 10-krotnie przekroczoną ilość manganu w pobranej próbce względem granicznych wartości akceptowalnych. Dodatkowo niestety posiada śladowe ilości bakterii z grupy coli, co jest charakterystyczne dla gruntów nieprzepuszczalnych, takich jak u nas (eh, ta glina). Tak zresztą podejrzewałam, dlatego badania zrobiliśmy także pod kątem bakteriologicznym, nie tylko fizykochemicznym. Nota bene pobliskie akredytowane laboratoria nie garnęły się do pracy, tłumacząc się wysokimi stawkami jak dla osób prywatnych i sezonem urlopowym, dlatego ostatecznie badanie udało się zlecić laboratorium działającemu przy wodociągach- Filtrach Warszawskich, jakieś 3 tygodnie po pierwszej rozmowie. Zdecydowanie nie polecam sezonu urlopowego na jakiekolwiek prace- jak widać, nawet ustalanie kosztu i zakresu badania wody może zająć zbyt dużo czasu;).

Na szczęście samo przebadanie próbki trwało 5 dni i wreszcie mogliśmy zająć się ustaleniami, jak uzdatnić naszą wodę. W doświadczeniu zawodowym, przy remontach mieszkań, często polecam odwróconą osmozę, jako sposób filtracji zdecydowanie najbardziej skuteczny, niekłopotliwy i kompaktowy (bez zbiornika). Oczywiście pamiętając o konieczności użycia mineralizatora, by woda nie była zabójczo jałowa. W domu jednorodzinnym skorzystanie z tej metody na cały obieg wody w budynku wymagałoby ogromnych kosztów i poświęcenia sporo czasu na obsługę filtrów, dlatego należało obrać zupełnie inny kierunek poszukiwania.

Od tej pory rozpoczęła się nasza komfortowa jak na razie współpraca z jedną z łódzkich firm trudniących się uzdatnianiem wody. Mam nadzieję, że również na koniec będę mogła polecić jej usługi. Na razie odliczamy dni do montażu stacji, a już jutro mam nadzieję, uwolnimy się od wszelkich niedogodności związanych z brakiem dobrej wody… już jutro przyjeżdża do nas ekipa montować cały niezbędny sprzęt…

 

Pokazujemy wnętrza

Krótkie wakacje pozwoliły nam dojść do siebie i pożyć chwilę w leniwym tempie. Niemal wszystkie nasze zmagazynowane rzeczy znalazły swoje miejsce. Na przykład stosy puzzli, które dwukrotnie wypełniły cały obszerny bagażnik przy wstępie do przeprowadzki , czym zdrowo rozweseliły naszą ekipę:). 20150619_093642_resized

Część rzeczy, jak książki, stoją grzecznie w gabinecie i czekają na zakup biblioteki:). Postoją sobie tak pewnie jeszcze trochę… Tymczasem my poznajemy i oswajamy się z nowym wnętrzem, przestrzenią. To, co miało być skończone w pierwszym etapie- już takie jest, choć wciąż kilka detali czeka na wiertarkę męża… na przykład drążki do wieszania w szafach w przedsionku.

Jak wiadomo- rozwiązania tymczasowe są najtrwalsze – kilka takich zafundowaliśmy sobie… na lata:). Na przykład lampę, która winna być reprezentacyjna, w salonie, zakupiłam na szybko w Castoramie (za całe 169zł:) ), by nie straszył gości kabel.

Oto fragment salonu i widok na drzwi wejściowe i przedsionek: 20150705_120544_resized_1

Przedsionek wydzielają szklane drzwi z nadrukiem nawiązującym do nazwy w naszym adresie. Brakuje im jeszcze grafitowej ramy i pochwytu ze stali. W tle nasza ulubiona codzienna zabawka: drzwi wejściowe ze szkłem Priva- Lite; w ciągu dnia prawie zawsze to szkło jest podłączone do prądu dzięki czemu jest przezroczyste: będąc w środku domu, choćby w jadalni- widzę co dzieje się przed domem i przy furtce; a na wieczór, lub gdy wychodzimy z domu- pstrykamy wyłącznik odcinając dopływ prądu i szyby stają się w mgnieniu oka matowe zapewniając nam pełną dyskrecję. Genialne rozwiązanie:).

20150616_152321_resized_1

Kominek wciąż dziewiczy, na życzenie męża i rodziny- ma pozostać „ładny” i „czysty” jak najdłużej… Odpuściłam temat,  choć chętnie popatrzyłabym w ogień (ogniska na podwórku nie rozpalimy, bo siatka na krety…). Kominek także obłożony… szkłem. To chyba mój ulubiony materiał we wnętrzach:). Tym razem lakierowanym. Tu ciekawostka- próbka szkła pokrytego lakierem, od Glassolutions, jeździła ze mną w mojej podręcznej przepastnej torbie kilka tygodni i nie dostała żadnej rysy- jestem pod wrażeniem:). Pod telewizorem jest jedno z naszych „tymczasowych” rozwiązań- zabrane szafki z pokoju córki. Pewnie dokupimy jeszcze jedną sztukę w niezastąpionej Ikei i tak pozostanie na wieki…. zamiast zaprojektowanych wiszących szuflad ze szlachetnego laminatu:). Jest PRAWIE tak samo efektownie:).

20150616_152507_resized_1  20150616_152439_resized_2

Na klatce schodowej wszystko (z wyjątkiem samej powierzchni schodów, he he) jest zrobione dokładnie tak jak chciałam, bez kompromisów. Z efektu jestem zadowolona. Pierwsze dwa dni były mocno dołujące, bo szkło okazało się ulubionym materiałem naszych dzieci, które zdawały się przyklejać z pasją do jego powierzchni. Dotykały, muskały, chwytały, smarowały każdy jego centymetr… aż udało się wypracować model poruszania po klatce bez opierania się o jej powierzchnie. Laminat- optymalnie praktyczny materiał, odporny na uderzenia odkurzacza i kopnięcia, z urodą drewna ale o dużo lepszych parametrach, trwały i łatwy w czyszczeniu, a szkło- wiadomo: daje efekt przestrzenności, nie zamykając powierzchni, ale ją wydziela funkcjonalnie i co ważne- dość skutecznie- akustycznie. Bardzo lubimy 2 pionowe szyby na półpiętrze, podświetlone od wewnętrznej strony. Dają one miękkie, przyjemne światło w kilku na raz pomieszczeniach przyległych: klatce schodowej, spiżarni i garderobie męża. Kiedy za oknem zapada szarość- po pierwsze uruchamiamy to oświetlenie. Czasem tylko ono załączone wystarcza nam.

20150623_150936_resized_1

Nawierzchnia schodów to zupełnie inna bajka, lub raczej nasz mały koszmar. W pośpiechu źle dobrałam farbę i teraz mamy białą, włochatą powierzchnię, co prawda bardzo elastyczną, ale też dobrze trzymającą zabrudzenia. Szczęście, że większość gości oszczędza nasze siły. Właściwie tylko białe, czyste skarpety nie brudzą tej farby. Pojawiło się jednak światełko w tunelu- wykonawcy posadzki na piętrze stwierdzili, że nie mogą już patrzeć na te nasze schody i pomogą nam z nałożeniem odpowiedniego systemu z mikrocementem. Oby:). Trzymam kciuki…

20150706_220151_resized

Łazienka dzienna na parterze wyszła, jak miała wyjść, może z tą uwagą, że spodziewałam siędelikatnie jaśniejszej struktury na ścianach . Do małej korekty jest moc dobranych żarówek: przesadziłam z mocą 2x2W LED, przyznaję:).To poprawię… niebawem. Mimo to w tej łazience wiele lubię: duże lustro, płyty gresowe 60×120, nietypowy przycisk pneumatyczny Geberitu, malutki i schowany dyskretnie nad wieszakiem na papier; ascetyczną armaturę i zgrabną ceramikę; stonowaną gamę przyjemnych odcieni szarości. Strzałem w dziesiątkę była bezdotykowa bateria umywalkowa na podczerwień. Pod każdym względem: działa bez zarzutu, nie reagując na przypadkowe szybkie machnięcia ręką; nie brudzi się, oszczędza wodę, ma dobrze napowietrzony strumień wody przez co nie rozchlapuje wody na boki  i jest po prostu ładna. Wzór na piątkę z plusem: Hansgrohe Metris. Całość dopełnia interesujące szkło Venus, czarne i barwione w masie, o pewnym stopniu przezroczystości, umieszczone w podświetlonych wnękach i jako szyba stała wydzielająca strefę okazjonalnego prysznica. Jego tafle we wnękach są dodatkowo zmatowione po lewej stronie.

20150616_152331_resized_1

Szkło mamy także w kuchni:). W chwili zamówienia na szczęście zmieniłam odcień z jasnego na grafitowy. Do ciemnego blatu jeszcze się nie przyzwyczaiłam- nasz poprzedni był z jaśniejszego kamienia i był tak praktyczny, że teraz muszę się oswoić z myślą o konieczności przecierania każdej kropli. Zlewozmywak z konglomeratu- potwierdzam, dużo lepszy w czyszczeniu niż stal. I oczywiście najpraktyczniejszy w formie podwieszonej:).

Spiżarnia rewelacyjnie zastępuje dużą ilość szafek kuchennych. U nas mieści tyle, że 2 szuflady w kuchni chwilowo zaanektowałam na cele biurowe:). A w najdalszych swoich czeluściach skrywa moją produkcję przygotowaną na ponure zimowe dni:

20150728_213039_resized

Na etap drugi pozostała zabudowa półwyspu, z której nie zrezygnujemy, bo dobrze byłoby mieć więcej blatu, szczególnie, ze będzie on skierowany w stronę salonu i jadalni.

Posadzki na obydwu kondygnacjach cieszą wizualnie. Beton dekoracyjny na parterze wymaga jeszcze jednej warstwy impregnatu i polerowania, ponieważ zbyt łatwo starł się w pierwszych dniach użytkowania. Ale jego wzór zachwyca nas i gości nieustannie. To zasługa wykonawcy, który autokratycznie stwierdził na nasze kilkukrotne prośby, by rysunek był jak najbardziej jednorodny, że On robi wzorzyste posadzki, bo tylko takie mają urok, a my możemy określić kierunek wzorów:). Poddaliśmy się woli zrobienia wzorów i całe szczęście- rzeczywiście ich rysunek to główna wartość posadzki; wszystkim kojarzy się ze szlachetnymi kamieniami.

20150616_152758_resized_1 20150616_210517_resized_1

Posadzka na piętrze ma odcień RAL 7047, jest jasno-szara i dość ciepła w odbiorze. Dzielnie znosi upadki zabawek:).

Przekornie nasze listwy cokołowe to zupełnie niskobudżetowe rozwiązanie, wbrew modnym ostatnio podcinanym cokołom, pracochłonnym i kosztownym. To był dobry pomysł; listwy co prawda musimy jeszcze pomalować na ciętych krawędziach na biało, ale moim zdaniem wyglądają dobrze i mają ładne proporcje. Ich nieduże wymiary pasują zarówno do niskiego piętra jak i wyższego parteru (o wysokości 280cm). Docelowo na korytarzu pojawią się soczyste, kolorowe i duże obrazy, w żywych i lekkich barwach zieleni, żółci i błękitu.

20150616_152946_resized_1

Swoją łazienkę dzieci polubiły, a i ja z ochotą zaglądam do niej czasem na kąpiel.

Naszą łazienkę, przy sypialni, trudno zmieścić w kadrze; jest kompaktowa i na dodatek wyłożona białymi płytami gresu- moje zdjęcia z telefonu nie oddają należycie jej klimatu:

20150616_153149_resized_1      20150616_153106_resized_1

W tle czarujące szkło Pixarena, przepuszczające dużo światła naturalnego z okna w pralni; dzięki temu nasza łazienka, choć jest w środku domu, ma naturalne doświetlenie z dwóch stron (z drugiej przez całoszklane drzwi do sypialni). Jest całkiem jasna.

A sypialnia czeka na drewno na ścianie z łóżkiem, tu jej fragment:

20150730_135118_resized 20150730_135218_resized

Szklanych balustrad w portfenetrach niemal nie widać, a są, i nawet można na nich rozwiesić pościel do wietrzenia.

20150730_135250_resized

Mieszka się całkiem miło i co ważne, na razie nie dotykają nas żadne przykre niespodzianki z powodu pasywności budynku, ale o tym… w następnym odcinku:).