Archiwa kategorii: Wykończenie wewnętrzne

Futro i inne miękkości i kolory

20150831_171344_resized_1

Myślałam, że kiedy zamieszkamy w nowym domu, ten blog przyśnie w naturalny sposób… ale trochę trudno rozstać się z nim- w końcu zawiera ponad rok naszego życia, jest jak kronika fragmentu dziejów:).  Dlatego jeszcze napiszę o kilku wątkach, by dobrze domknąć temat budowy.

Bardzo nieśpiesznie (z premedytacją zostawiamy sobie te sprawy na jesienne i zimowe wieczory ) wykańczamy wnętrza. Najważniejsze wydarzenie ostatnich tygodni to nowy mieszkaniec- kotka. Model podwórkowy, po przejściach, przygarnięta latem przez fundację, po tym, jak odchowała swoje kocięta, sama  skrajnie wychudzona,  bez pomocy mogłaby mieć poważne kłopoty. Miała być tulakiem, a okazała się zupełnie rozrywkowa, ciągle bawi się i przekomarza, ma usposobienie młodego niedźwiadka. I przynosi nam dumnie pod nogi myszy- zabawki:). Zadomowiła już się na dobre, w najbliższych dniach udostępnimy jej ogród. Oto ona:

20150830_194336_resized_1

20150827_100516_resized_2

Jeszcze nie wiemy, jak do niej mówić, na razie jest Snow-Patch (była zimą dokarmiana), Paczka, Paczuszka- te nazwy nam nie bardzo pasują, musimy wymyślić coś innego.

20150827_105934_resized_1

20150827_110728_resized_1

Oprócz nowego futerka we wnętrzu zaczynają pojawiać się kolory i tkaniny. Skorupa spokojna i stonowana, ma być ożywiona dodatkami i moimi ulubionymi odcieniami granatu, turkusu, błękitu. Są już jakieś tego zapowiedzi:

20150909_181217_resized_2

Krzesła przy stole, niby tymczasowe, ale na pewno muszą nam długo posłużyć- zyskały nowy wygląd… dzięki poduszkom z dyskontu:). Z efektu jestem całkowicie zadowolona. Dodały sporo przyjemnej dla oka miękkości i są we właściwych kolorach:).

20150909_180049_resized_2

U dzieci, w strefie łóżek, dodałam panele ścienne, misternie tworzone przez kilka wieczorów (oj, rączki bolały od takera). Musimy je jeszcze przykleić do ściany, na razie są luźno postawione.

20150909_180908_resized_2

Łóżka dzieci, na powyższych zdjęciach, to sprytny wynalazek; w dolnej szufladzie kryją stelaż z materacem, idealny dla nocujących przyjaciół… a na co dzień jest to wspaniałe zabezpieczenie dzieci przed upadkiem na podłogę w czasie snu. Syn, dość aktywny w czasie snu, już kilka razy budził się nad ranem stopień niżej:).

 

Pokazujemy wnętrza

Krótkie wakacje pozwoliły nam dojść do siebie i pożyć chwilę w leniwym tempie. Niemal wszystkie nasze zmagazynowane rzeczy znalazły swoje miejsce. Na przykład stosy puzzli, które dwukrotnie wypełniły cały obszerny bagażnik przy wstępie do przeprowadzki , czym zdrowo rozweseliły naszą ekipę:). 20150619_093642_resized

Część rzeczy, jak książki, stoją grzecznie w gabinecie i czekają na zakup biblioteki:). Postoją sobie tak pewnie jeszcze trochę… Tymczasem my poznajemy i oswajamy się z nowym wnętrzem, przestrzenią. To, co miało być skończone w pierwszym etapie- już takie jest, choć wciąż kilka detali czeka na wiertarkę męża… na przykład drążki do wieszania w szafach w przedsionku.

Jak wiadomo- rozwiązania tymczasowe są najtrwalsze – kilka takich zafundowaliśmy sobie… na lata:). Na przykład lampę, która winna być reprezentacyjna, w salonie, zakupiłam na szybko w Castoramie (za całe 169zł:) ), by nie straszył gości kabel.

Oto fragment salonu i widok na drzwi wejściowe i przedsionek: 20150705_120544_resized_1

Przedsionek wydzielają szklane drzwi z nadrukiem nawiązującym do nazwy w naszym adresie. Brakuje im jeszcze grafitowej ramy i pochwytu ze stali. W tle nasza ulubiona codzienna zabawka: drzwi wejściowe ze szkłem Priva- Lite; w ciągu dnia prawie zawsze to szkło jest podłączone do prądu dzięki czemu jest przezroczyste: będąc w środku domu, choćby w jadalni- widzę co dzieje się przed domem i przy furtce; a na wieczór, lub gdy wychodzimy z domu- pstrykamy wyłącznik odcinając dopływ prądu i szyby stają się w mgnieniu oka matowe zapewniając nam pełną dyskrecję. Genialne rozwiązanie:).

20150616_152321_resized_1

Kominek wciąż dziewiczy, na życzenie męża i rodziny- ma pozostać „ładny” i „czysty” jak najdłużej… Odpuściłam temat,  choć chętnie popatrzyłabym w ogień (ogniska na podwórku nie rozpalimy, bo siatka na krety…). Kominek także obłożony… szkłem. To chyba mój ulubiony materiał we wnętrzach:). Tym razem lakierowanym. Tu ciekawostka- próbka szkła pokrytego lakierem, od Glassolutions, jeździła ze mną w mojej podręcznej przepastnej torbie kilka tygodni i nie dostała żadnej rysy- jestem pod wrażeniem:). Pod telewizorem jest jedno z naszych „tymczasowych” rozwiązań- zabrane szafki z pokoju córki. Pewnie dokupimy jeszcze jedną sztukę w niezastąpionej Ikei i tak pozostanie na wieki…. zamiast zaprojektowanych wiszących szuflad ze szlachetnego laminatu:). Jest PRAWIE tak samo efektownie:).

20150616_152507_resized_1  20150616_152439_resized_2

Na klatce schodowej wszystko (z wyjątkiem samej powierzchni schodów, he he) jest zrobione dokładnie tak jak chciałam, bez kompromisów. Z efektu jestem zadowolona. Pierwsze dwa dni były mocno dołujące, bo szkło okazało się ulubionym materiałem naszych dzieci, które zdawały się przyklejać z pasją do jego powierzchni. Dotykały, muskały, chwytały, smarowały każdy jego centymetr… aż udało się wypracować model poruszania po klatce bez opierania się o jej powierzchnie. Laminat- optymalnie praktyczny materiał, odporny na uderzenia odkurzacza i kopnięcia, z urodą drewna ale o dużo lepszych parametrach, trwały i łatwy w czyszczeniu, a szkło- wiadomo: daje efekt przestrzenności, nie zamykając powierzchni, ale ją wydziela funkcjonalnie i co ważne- dość skutecznie- akustycznie. Bardzo lubimy 2 pionowe szyby na półpiętrze, podświetlone od wewnętrznej strony. Dają one miękkie, przyjemne światło w kilku na raz pomieszczeniach przyległych: klatce schodowej, spiżarni i garderobie męża. Kiedy za oknem zapada szarość- po pierwsze uruchamiamy to oświetlenie. Czasem tylko ono załączone wystarcza nam.

20150623_150936_resized_1

Nawierzchnia schodów to zupełnie inna bajka, lub raczej nasz mały koszmar. W pośpiechu źle dobrałam farbę i teraz mamy białą, włochatą powierzchnię, co prawda bardzo elastyczną, ale też dobrze trzymającą zabrudzenia. Szczęście, że większość gości oszczędza nasze siły. Właściwie tylko białe, czyste skarpety nie brudzą tej farby. Pojawiło się jednak światełko w tunelu- wykonawcy posadzki na piętrze stwierdzili, że nie mogą już patrzeć na te nasze schody i pomogą nam z nałożeniem odpowiedniego systemu z mikrocementem. Oby:). Trzymam kciuki…

20150706_220151_resized

Łazienka dzienna na parterze wyszła, jak miała wyjść, może z tą uwagą, że spodziewałam siędelikatnie jaśniejszej struktury na ścianach . Do małej korekty jest moc dobranych żarówek: przesadziłam z mocą 2x2W LED, przyznaję:).To poprawię… niebawem. Mimo to w tej łazience wiele lubię: duże lustro, płyty gresowe 60×120, nietypowy przycisk pneumatyczny Geberitu, malutki i schowany dyskretnie nad wieszakiem na papier; ascetyczną armaturę i zgrabną ceramikę; stonowaną gamę przyjemnych odcieni szarości. Strzałem w dziesiątkę była bezdotykowa bateria umywalkowa na podczerwień. Pod każdym względem: działa bez zarzutu, nie reagując na przypadkowe szybkie machnięcia ręką; nie brudzi się, oszczędza wodę, ma dobrze napowietrzony strumień wody przez co nie rozchlapuje wody na boki  i jest po prostu ładna. Wzór na piątkę z plusem: Hansgrohe Metris. Całość dopełnia interesujące szkło Venus, czarne i barwione w masie, o pewnym stopniu przezroczystości, umieszczone w podświetlonych wnękach i jako szyba stała wydzielająca strefę okazjonalnego prysznica. Jego tafle we wnękach są dodatkowo zmatowione po lewej stronie.

20150616_152331_resized_1

Szkło mamy także w kuchni:). W chwili zamówienia na szczęście zmieniłam odcień z jasnego na grafitowy. Do ciemnego blatu jeszcze się nie przyzwyczaiłam- nasz poprzedni był z jaśniejszego kamienia i był tak praktyczny, że teraz muszę się oswoić z myślą o konieczności przecierania każdej kropli. Zlewozmywak z konglomeratu- potwierdzam, dużo lepszy w czyszczeniu niż stal. I oczywiście najpraktyczniejszy w formie podwieszonej:).

Spiżarnia rewelacyjnie zastępuje dużą ilość szafek kuchennych. U nas mieści tyle, że 2 szuflady w kuchni chwilowo zaanektowałam na cele biurowe:). A w najdalszych swoich czeluściach skrywa moją produkcję przygotowaną na ponure zimowe dni:

20150728_213039_resized

Na etap drugi pozostała zabudowa półwyspu, z której nie zrezygnujemy, bo dobrze byłoby mieć więcej blatu, szczególnie, ze będzie on skierowany w stronę salonu i jadalni.

Posadzki na obydwu kondygnacjach cieszą wizualnie. Beton dekoracyjny na parterze wymaga jeszcze jednej warstwy impregnatu i polerowania, ponieważ zbyt łatwo starł się w pierwszych dniach użytkowania. Ale jego wzór zachwyca nas i gości nieustannie. To zasługa wykonawcy, który autokratycznie stwierdził na nasze kilkukrotne prośby, by rysunek był jak najbardziej jednorodny, że On robi wzorzyste posadzki, bo tylko takie mają urok, a my możemy określić kierunek wzorów:). Poddaliśmy się woli zrobienia wzorów i całe szczęście- rzeczywiście ich rysunek to główna wartość posadzki; wszystkim kojarzy się ze szlachetnymi kamieniami.

20150616_152758_resized_1 20150616_210517_resized_1

Posadzka na piętrze ma odcień RAL 7047, jest jasno-szara i dość ciepła w odbiorze. Dzielnie znosi upadki zabawek:).

Przekornie nasze listwy cokołowe to zupełnie niskobudżetowe rozwiązanie, wbrew modnym ostatnio podcinanym cokołom, pracochłonnym i kosztownym. To był dobry pomysł; listwy co prawda musimy jeszcze pomalować na ciętych krawędziach na biało, ale moim zdaniem wyglądają dobrze i mają ładne proporcje. Ich nieduże wymiary pasują zarówno do niskiego piętra jak i wyższego parteru (o wysokości 280cm). Docelowo na korytarzu pojawią się soczyste, kolorowe i duże obrazy, w żywych i lekkich barwach zieleni, żółci i błękitu.

20150616_152946_resized_1

Swoją łazienkę dzieci polubiły, a i ja z ochotą zaglądam do niej czasem na kąpiel.

Naszą łazienkę, przy sypialni, trudno zmieścić w kadrze; jest kompaktowa i na dodatek wyłożona białymi płytami gresu- moje zdjęcia z telefonu nie oddają należycie jej klimatu:

20150616_153149_resized_1      20150616_153106_resized_1

W tle czarujące szkło Pixarena, przepuszczające dużo światła naturalnego z okna w pralni; dzięki temu nasza łazienka, choć jest w środku domu, ma naturalne doświetlenie z dwóch stron (z drugiej przez całoszklane drzwi do sypialni). Jest całkiem jasna.

A sypialnia czeka na drewno na ścianie z łóżkiem, tu jej fragment:

20150730_135118_resized 20150730_135218_resized

Szklanych balustrad w portfenetrach niemal nie widać, a są, i nawet można na nich rozwiesić pościel do wietrzenia.

20150730_135250_resized

Mieszka się całkiem miło i co ważne, na razie nie dotykają nas żadne przykre niespodzianki z powodu pasywności budynku, ale o tym… w następnym odcinku:).

Co sie działo przed otwarciem; „wykańczamy”:)

20150601_122021_resized

gotowa tapeta w gabinecie

20150608_104740_resized

tapeta i widok z gabinetu

20150608_102958_resized

łazienka gościnna na parterze, po założeniu lustra, jeszcze bez czarnych szyb

20150609_213254_resized

moja produkcja: mieniące się brokatowo wzory kwiatów w pokoju córki, fanki kolorów: złotego i srebrnego

20150611_104035_resized

Bardzo ładnie wyglądały schody na etapie wyrównania i wyszlifowania; dla mnie niestety zbyt surowe- postanowiłam, że muszą być pomalowane

Ostatni tydzień prac przed uroczystością otwarcia to już było istne szaleństwo. Ekipa ogólnowykończeniowa miała całej naszej budowy ewidentnie po dziurki w nosie i niestety nie mogłam się temu dziwić. Już poprzedni tydzień dał się przede wszystkim im we znaki. Praca od godziny 6 rano do północy na dłuższy czas nie może być satysfakcjonująca. Jedne, co mogłam zrobić w tej sytuacji to dyskretnie podnosić morale- na zasłużony urlop wysłać Panów jeszcze nie dało rady:). Bez nich byśmy sobie nie poradzili. Dlatego kiedy odjeżdżali od nas, tydzień później, nie tylko mnie zakręciła się łezka w oku, a jeden z podwykonawców skwitował” „oby więcej takich ekip”. W rzeczy samej…

Prace nabrały nieznośnej intensywności. Na koniec ja sama nie pamiętałam kto będzie kiedy wykonywał swoją część.

20150603_091713_resized

prawie gotowa posadzka na piętrze

A to hydraulik dojeżdżał coś skorygować, a to montaż wentylacji do pompy ciepła, nawodnienie przeplatające się mocno, potem elektrycy, ogrodzeniowcy, montażyści żaluzji, kamieniarze, szklarze i dwie ekipy stolarzy i posadzkarzy, firma od automatyki, a na koniec dachowcy . Do tego firma monitorująca i dostawca internetu + organizatorzy otwarcia, żywo zainteresowani postępem prac na budowie.  A przy działce prace naprawcze rowu przydrożnego i rosnąca góra śmieci z wykopu, którymi również należało się zająć przed przyjęciem. Pracy na 2 etaty, a dzieci odczuwające już zmęczenie całą tą sytuacją i brakiem rodziców oraz drobne potknięcia terminowe niektórych wykonawców nie dodawały otuchy. Na dodatek zdarzało nam się słyszeć przez ostatni miesiąc: „macie skończyć przed 15 czerwca? to niemożliwe”. Niemożliwe to nie było, ale trudne do wykonania- owszem:). Najwyraźniej mieliśmy trochę za mało czasu na prace wykończeniowe, zapewne dlatego, że 2 miesiące pochłonęło konstruowanie ścian i zabudowy gk. Poślizgi  w ostatnim tygodniu dodały pikanterii sytuacji i niestety musiałam odbyć kilka ostrych rozmów interwencyjnych. Po takich rozmowach (jeśli łagodne nie pomagają) okazuje się, że wszystko da się zrobić szybciej.  U nas „szybciej” oznaczało do końca tygodnia przed otwarciem. W skutek tego wiele ekip zapowiedziało się na… piątek. Czwartkowa wizyta wystraszyła nieco organizatorów imprezy, dlatego w piątek słałam im co rusz mms-y, by ich uspokoić.

20150612_102656_resized

pierwsza ekipa w piątek, od 6 rano, polerowała nałożony impregnat na betonie dekoracyjnym

20150612_120006_resized

potem czekaliśmy na ekipę szklarzy, która utknęła w korku; tu kuchnia ma już szybę grafitową między szafkami

20150612_120827_resized

kiedy zostały zamontowane szyby balustrady, stolarze mogli przystąpić do mocowania paneli na klatce schodowej i ścianie łazienki

20150612_194531_resized

tak na koniec dnia wyglądała klatka schodowa

20150612_194536_resized

i prawie gotowy kominek

20150612_195648_resized

a dachowcy, którzy utknęli w tym samym korku co szklarze, ale jadąc z daleka, kończyli obróbki odpływów dachowych, rur spustowych; efektowne nowe rusztowania:)

Ten zwariowany czas finiszu prac już prawie się skończył, tylko nas zajęcia nie odpuszczają, bo przeprowadzka, sprzedaż mieszkania, zadomowienie się w nowym miejscu, zorganizowanie sobie całej infrastruktury- to zajmuje całą dobę. Na dodatek moja natura chomika zawsze przygotowanego na trzecią wojnę światową, z zapasami żywności na co najmniej miesiąc do przodu nie ułatwia rozpakowywania..:).

Ps: Nie zdawałam sobie sprawy, że nasz majątek ruchomy stanowią w 90%: klocki lego, książki i buty. Teraz to widzę jak na dłoni. Po co komu tyle klocków?:)

Aktualności

Dawno nie pisałam, dlatego w wielkim skrócie zdam relację z pola walki (i zmykam wyspać się wreszcie:) ). To dla zaskakująco dużego grona stałych czytelników, któremu dziękuję za uwagę i ze specjalną dedykacją dla Marcina:).

Wewnątrz budynku: gotowa podłoga w pomieszczeniu technicznym:

1d

Ruszt do sufitu rastrowego w tym samym pomieszczeniu:

2

Instalacja elektryczna w trakcie sprawdzania:

3

I teraz ciekawostka: przy stawianiu wszystkich ścian działowych, sufitów podwieszanych, montażu poszczególnych elementów tylko jeden kabel został przecięty. Na domiar złego przeze mnie samą. Podobno uszkodziłam samo uziemienie, ale na wszelki wypadek p. Piotr, elektryk, naprawił to miejsce.

Bardzo zaawansowane są w pracach łazienki:

4

Do białych płytek będzie fuga epoksydowa, do reszty- ceramiczna Kerakoll- ostatni hit, dość mocno zakorzeniający się na naszym polskim rynku.

Nasza łazienka, dokładnie taka, jaką wymyśliłam. Na razie mąż twierdzi, że „nie powala”, ale w sumie nie miała. Natomiast wiem, że jak pojawią się w niej białe dodatki i ceramika, blat- to i mężowi bardziej się spodoba:).

W łazience dzieci widoczne są już ciekawe faktury:

6

5

Udana moim zdaniem seria płytek z polskiej produkcji. Jest też ułożona posadzka, ale nie zdążyłam zrobić zdjęcia przed zafoliowaniem.

Nigdzie nie ma formatów mniejszych niż 60x60cm; cóż: „size does matter” :). Im mniej fug, tym lepiej.

Nawet pod schodami są ułożone większe formaty, z asortymentu Castoramy, tak jak w pomieszczeniu technicznym:

7

Nota bene jestem tak częstym gościem tego sklepu, że ostatnio stojąc lekko zagubiona w dziale metalowym usłyszałam: „dzień dobry, czego dziś pani szuka?:) ” od jednego z pracowników. Na koniec budowy pewnie poznam imiona większości personelu Castoramy:). Bardzo pomocny sklep, szczególnie dla kobiet budujących, prawie zawsze ktoś wyrośnie oferujący pomoc, gdy muszę zmierzyć się np. z ciężkimi workami, że już nie wspomnę o opakowaniach płytek po 40kg… Do tego zawsze można poprosić o pomoc przy załadowaniu zakupów do samochodu. I ta fascynująca ilość produktów wyzwalających we mnie najlepsze emocje… A na ukojenie zmęczenia- niezawodny dział „ogród”:).

Poza tym we wnętrzu szpachlowanie, gładzenie, równanie. Czekamy na kontakt wykonawcy tynków, który deklarował chęć przeszlifowania tynkowanych ścian wewnętrznych, i po tym będzie można gruntować, a potem malować sufity.

Rozwiązana jest już kwestia posadzek w budynku- która zaczynała mnie martwić, bo powinny być one gotowe mniej więcej za miesiąc, a ja dopiero teraz ustaliłam ostatecznie wykonawcę na piętrze. To oczywiście temat- rzeka- doczeka się osobnego wątku. Posadzki będą z kategorii „modnych” i kontrowersyjnych. Wg mnie najlepsze.

Na zewnątrz- przystąpiliśmy do wykonywania frontowej części ogrodzenia. Po raz ostatni odwiedził nas Budokrusz ze swoim betonem do zalania ław fundamentowych. Ogrodzenie będzie murowane z bloczków betonowych, tynkowane tynkiem cementowo- wapiennym, a potem tynkiem silikonowym. Nie wymyśliliśmy nic lepszego- przyznam, że przy podejmowaniu decyzji mieliśmy dłuższą chwilę zawahania : nie chcemy niepraktycznego ogrodzenia. Pod rozwagę brane były gotowe elementy imitujące kamień łupany, ale obawiałam się, że to będzie dość smutne, ponure i więzienne w odbiorze. Wolę zadbać o biały, czysty tynk. Z tego względu pewnie od strony drogi przy murze rozłożymy włókninę, na niej rozsypiemy żwir i posadzimy trochę traw. Ma być schludnie, bez zacieków i brudu. Brama i furtki- żaluzjowe, pełne, bez możliwości wglądu na nasz teren (czyli po polsku:) ).

20150416_154302_resized

wylany fundament pod ogrodzenie

20150417_143028_resized

pierwsze warstwy bloczków

Oto moja własna dzisiejsza praca: wysmarowanie izolantem przeciwwilgociowym wnętrza donicy:

8

Jak to przeschnie- dosypię żwiru na dno, a potem ziemia i roślinki. I pewnie rurka zasilająca w wodę.

A na koniec ciekawostka: jak ładne mogą być wypełnienia w opakowaniach produktów na budowie, w tym wypadku drzwi technicznych do schowka ogrodowego (dziś zainstalowanych):

20150414_143959_resized

 

 

 

 

 

 

 

 

Ruszyły prace wykończeniowe: zabudowa gk

W środę rano, zgodnie z ostatnimi ustaleniami,  Pan Marek z ekipą pojawili się u nas na budowie. Od razu przystąpili do wydzielania pomieszczeń na piętrze. I szybko zrobiło się ciasno:

20150205_155808_m

Dziś odbyło się gruntowne przeszkolenie z udziałem specjalisty z firmy Rigips. Właśnie na tym systemie będzie cała zabudowa gipsowo-kartonowa. Ściany na profilach „50″, z podwójnym opłytowaniem i wełną (Isover) w środku, w systemie 3.40.04.  To ważny element budynku, mający zapewnić odpowiedni komfort użytkowania, uwzględniając funkcję poszczególnych pomieszczeń.

U nas będą użyte 4 rodzaje płyt. Tu, na zdjęciu, pomiędzy pokojami sypialnymi- płyta Rigips PRO Aku, o podwyższonych właściwościach akustycznych, lepiej tłumiąca dźwięki. Docelowo w dwóch warstwach z każdej strony:

20150205_160210_m

Na sufitach płyta Rigips 4PRO, równa na wszystkich płaszczyznach i łatwa w układaniu.

Od strony korytarzy i pomieszczenia technicznego: trwała Rigips Pro Duraline wzmocniona włóknem szklanym: sztywniejsza, przenosząca większe obciążenia, wytrzymalsza i odporniejsza na wilgoć i uderzenia.

W łazienkach GLASROC H Ocean, impregnowana i obustronnie laminowana matą szklaną, odporna na wilgoć nawet w kabinie prysznicowej.

Do tego profile stalowe formowane opatentowaną technologią.

A w środku wypełnienie: wełna mineralna: pewnie  Aku Płyta, Isover.

Dygresyjnie: dziś krakowska afera z łosiem, to ja muszę wspomnieć, że Babice też mają swojego łosia, wędrującego po polach tuż przy naszej budowie. Teraz zastanawiamy się, czy nie zrobić wyższego ogrodzenia, by nieproszony większy gość nie zawitał na nasze podwórko…Niestety musiałoby to być bardzo wysokie ogrodzenie- mąż właśnie uświadomił mnie, że WAT ze swoimi zasiekami nie jest przeszkodą na duże zwierzę…

Pierwsze zakupy wnętrzarskie

Czas na przyjemności:). Natrafiłam na bardzo ciekawe oprawy oświetleniowe, absolutny „low budget”, dlatego kupiłam bez chwili wahania. Będą idealne do przedsionka, w takiej konfiguracji kolorystycznej, jak na zdjęciu:

20141025_203405m

Mężowi też się bardzo spodobały:)

Z żarówkami LED 9-11 Watt (upraszczając to w przybliżeniu odpowiednik tradycyjnej żarówki 100W), będą mocno oświetlały naszą strefę wejściową.

Idąc za ciosem mam już także oprawy do łazienki dzieci:

oprawa wbudowana o średnicy 15cm

oprawa wbudowana o średnicy 15cm

Źródło zakupu i jego cena podobna. Oczywiście LED, i to dość mocny: 10W.

Do wykończenia elewacji zamówiłam parapety. Miały być aluminiowe, ale ich wycena była na tyle wysoka (ze względu na niestandardową głębokość: 36cm), że zdecydowaliśmy się na szlachetniejsze, granitowe. Pewnie niemal w tej samej cenie w ostatecznym rozrachunku (z montażem i impregnowaniem).

Sprezentowana koza ogrzewa od tygodnia  wnętrze susząc powoli tynki i wylewki. Wczoraj, gdy ocieplenia było już sporo na elewacjach, zaczęłam odczuwać w budynku przyjemne ciepło. Wcześniej uciekało ono bardzo szybko.  Oto nasz piecyk:

20141025_113425m

Jeszcze chwila, i będzie można w naszym domu produkować takie smaczności:

jeszcze chwila, i będzie można robić w tym domu takie smaczności:)

Uszczelnianie- piankowanie

Gdybym od razu kupiła karton (albo dwa) pianki, to oszczędziłabym sobie wielokrotnych wizyt w sklepie. Niestety kupuję po 2-3x akryl + 2 pianki, i po jednokrotnej wizycie na budowie muszę znów jechać po uszczelniacze. Za każdym razem wydaje mi się, że więcej nie zużyję:).

Na chwilę obecną większość ścian jest szczelna. Zostały fragmenty najwyższe, które wymagają od nas zakupu porządnej drabiny. Niemniej sprawa szczelności zmienia się bardzo dynamicznie- trzeba mieć oczy dokoła głowy. Przystawienie rusztowań do elewacji to zawsze nowe otwory. Ciekawa jestem, jak rozwiąże tą sprawę ekipa od ocieplenia elewacji- ale tu pewnie muszą być rusztowania bez mocowań. Oby:).

Uszczelnianie  zajęło nam sporo czasu. To było ulubione zajęcie weekendowe męża, który po tygodniu niebycia na budowie mógł wreszcie się realizować. Niestety główny uszczelniacz, jak i reszta rodziny- pochorował się i obowiązki „na ściance” przejęłam ja. Na końcu wpisu wrzucam zdjęcia połatanych ścian. Wyglądają osobliwie.

Dodatkową troską musieliśmy otoczyć 2 miejsca z przebiciami instalacji na wysokości planowanej szlichty: z budynku mieszkalnego do garażu i do schowka ogrodowego. Przebicia sporej ilości rur ( 3x arot), z wyciętym w tym miejscu xps-em okalającym płytę fundamentową. Po namyśle zamówiłam matę aerożelową by maksymalnie wzmocnić termicznie te dwie strefy.  To bardzo ciekawy materiał, choć wyglądający zupełnie inaczej niż moje o nim wyobrażenie. Spieniona forma krzemionki, która pyli choćby od najmniejszego dotyku, wymaga stroju ochronnego albo przycinania tego materiału na zewnątrz. Maty grubości 1cm tnie się łatwo. Trochę kojarzą się z wełną mineralną, mają podobny ciężar, ale aerożel to materiał który ma najlepszą izolacyjność cieplną wśród ciał stałych.

mata aerożelowa; zostało jej jeszcze sporo- zużyjemy na podkładki kotew przy montażu drzwi zewnętrznych

mata aerożelowa; zostało jej jeszcze sporo- zużyjemy na podkładki kotew przy montażu drzwi zewnętrznych

Niezbędny okazał się odkurzacz-do usunięcia pyłu i resztek materiałów . Pod rurami ułożyłam kawałki maty aerożelowej. Na końcu całość uszczelniłam pianą

Niezbędny okazał się odkurzacz-do usunięcia pyłu i resztek materiałów . Pod rurami ułożyłam kawałki maty aerożelowej. Na końcu całość uszczelniłam pianą.

W garażu podobnie: do piany przymocowałam matę i całość ponownie zapianowałam.

W garażu podobnie: do piany przymocowałam matę i całość ponownie zapianowałam.

Podobnie uszczelniane były przepusty od wewnątrz budynku: pianą i aerożelem. Dokumentowała to kamera Muratora, będzie można  obejrzeć:).

Po zastanowieniu pianę wpuściłam także w otwory montażowe silki przy oknie w kuchni:

20141012_165939m

Możemy stwierdzić, że obecnie mamy wszelkie wypusty kabli na zewnątrz uszczelnione akrylem. Tak samo pionowe szczeliny między cegłami silikatowymi. Wyglądają nieciekawie, ale powinny być szczelne:

20141011_173532m 20141011_173544m 20141011_173604m 20141011_173628m 20141011_173935m 20141011_174017m

A na koniec…. niespodziewane uszczelnianie asfaltu przed naszą działką:):

20141007_141045m

Kable grzejne w posadzce

Na całej powierzchni ogrzewanej części domu, tj. ok. 185m2 mamy ułożone kable o mocy niespełna 3kW. To naprawdę niewiele. Dzięki firmie Elektra, która wyszła z inicjatywą wyprodukowania przewodów grzejnych o mocy mniejszej niż te dostępne na rynku. Bardzo nas to ucieszyło, przede wszystkim dlatego, że posadzki będą ogrzane wszędzie tam, gdzie nie będzie mebli. Równomiernie, łagodnie, komfortowo,  bez przesadzonych temperatur i zbyt dużych przerw w grzaniu. I bez kolizji z planowanymi na dachu w przyszłości panelami fotowoltaicznymi. Kable „tradycyjne”  z racji ich dużej mocy trudno byłoby zasilić z paneli. Nie będziemy mieli mocy grzewczych rzędu 75-100W/m2, tylko 20-27 W/m2. To duża różnica- w odczuciu posadzka powinna być bliższa wodnego ogrzewania i mieć temperaturę około 23-24stopnie. Zobaczymy, jak się sprawdzi w praktyce, bo wyklucza raczej grzanie w drugiej taryfie, ale to sobie jeszcze potestujemy w stosownym czasie, czyli za około miesiąc.

Po konsultacjach jak montować ogrzewanie ustaliliśmy co następuje: na folii siatka 100×100, do siatki mocowane kable, a na koniec siatka podniesiona na dystansach do góry o max. 15mm, niemalże na środek planowanych wylewek.

Tym samym na budowie pojawili się panowie elektrycy. Miło patrzeć na fachowców, którzy lubią swoją pracę:). Pan Piotr, z właściwym sobie stoickim spokojem podszedł do rysunków z ułożeniem kabli. Nie usłyszałam słowa na temat projektu, choć domyślam się, że nie należał do najprostszych:).  2 małe łazienki mają układ grzewczy w prostokącie, ale reszta to połamańce omijające kanapy, dywany, łóżka i resztę mebli. Do tego trzeba było to rozłożyć bez istniejących ścian działowych w budynku. Najspokojniejszy duet z wszystkich ekip przewijających się dotąd przez budowę- błyskawicą uporał się z tematem. Układanie kabli, wraz z pomiarem rezystancji izolacji i sporządzeniem protokołu, zajęło 1,5 dnia. Robota pochwalona została przez przedstawiciela Elektry. Niestety zostały mi po tej wizycie  bruzdy w ścianach (po montażu czujników), których się nie spodziewałam. Na szczęście p. Tomek od tynków obiecał zarzucić zaprawą te nowe bruzdy, jak tylko obecne ściany przeschną…

20141009_115310m

20141009_115346m

Padło pytanie o rodzaj kabli grzewczych. Są to Elektra VCD, zasilane jednostronnie:

 

 

Układanie wełny na stropach, pod posadzki

Nadeszła chwila na wygłuszenie stropów warstwą wełny mineralnej. Na parterze mamy ją w grubości 6cm, a na piętrze 3cm. Obydwie kondygnacje układamy z 2 warstw wełny, oczywiście na zakładkę. 2 warstwy są przydatne w miejscach przebiegających instalacji- łatwiej tam dociąć dokładnie wełnę. Praca bardzo prosta, moglibyśmy ją wykonać sami, gdyby tylko czas na to pozwolił. Na to oczywiście nie było szans, ale mogłam sobie pozwolić na spędzenie na budowie całego dnia, by doglądać robót. Obecność przydała się:). Spostrzeżenie pierwsze, to duże zadowolenie z wybranego produktu. Bardzo wdzięczy materiał do prac. Delikatnie kłuje, dlatego trzeba mieć szczelne rękawice, ale za to bardzo prosto docina się- zwykłym nożykiem. Łatwo układać na styk poszczególne kawałki, łatwo uzupełniać szczeliny.

pierwsza warstwa na piętrze rozłożona

pierwsza warstwa na piętrze rozłożona; Isover TDTP 1,5cm

Idealnie wygłusza, miło było przejść się po pomieszczeniach z rozłożoną wełną. Spacerek warto wykonać, dokładny, by organoleptycznie ocenić rozłożoną warstwę. U nas okazało się konieczne wymienienie kilku kawałków wełny- były zdecydowanie bardziej miękkie niż reszta- nie służyłoby to posadzce. Oczywiście ułożone były w ciągach komunikacyjnych:).

Miejsca przebiegających na stropach instalacji elektrycznej i wod.-kan. chwilami okazały się łatwiejsze do wyizolowania pianką pur , która ładnie wypełniała wszelkie szczeliny.

Sherlock inwestorka wypatrywała wszelkie przekłucia folii, które od razu uszczelniałam, oraz takie detale skryte pod rozłożoną folią:

Oczywiście nie pozwoliłam by tak odpuszczone zostały niektóre miejsca

Oczywiście nie pozwoliłam by tak odpuszczone zostały niektóre miejsca

Na wełnę poszła folia, by odgrodzić wilgoć z wylewek . Folia także łączona na zakładkę i sklejana taśmą naprawczą aluminiową. Wywinięta na ściany, mocowana takerem (omijając strefy kabli). Do niej przyklejana taśma dylatacyjna. U nas- z asortymentu firmy Weber:

20141007_130936m