Archiwa kategorii: Instalacje

Mamy wodę

0

Długo czekaliśmy na ten moment. W trakcie budowy studnia była na tyle mało wykorzystywana, że ciężko było przebadać wodę, a potem absorbowały nas różne tematy ; ten wątek, choć ważny, to miałam nadzieję, że jest do rozwiązania jakimś półśrodkiem i niskim nakładem. Wyniki badań ostatecznie rozwiały wszelkie wątpliwości- półśrodki nie wchodziły w rachubę. Mogliśmy niby nie inwestować w lampę uv do dezynfekcji, ale przy naszym gruncie przechlorowanie studni byłoby tylko krótkotrwałym rozwiązaniem problemu mogących namnażać się bakterii. Decyzja zapadła, potem nastąpił wybór dostawcy urządzeń- dość łatwy, bo na sam koniec inwestycji nie miałam już ochoty na żadne eksperymenty czy cierpliwość dla firm typu „ccc” czyli „cena czyni cuda”. Woda musiała być uzdatniona w miarę sprawnie, co by np. nie trzeba było robić dalszych wygibasów z przegotowywaniem jej do kąpieli dzieci…

Od dziś te akrobacje mamy za sobą. Tak samo jak kamień i osad z wytrąconego żelaza na wszelkich powierzchniach, mających w domu kontakt z wodą: ścianach pryszniców, armaturze, ceramice, szybach.  Czasem tak agresywny, że prawie niemożliwy do usunięcia. Za przywożeniem wody do gotowania i picia też nie będziemy tęsknić:).

Na szczęście dość łatwo znaleźliśmy firmę, która działa dokładnie tak, jakbym sobie tego życzyła. Po pierwsze przesłaliśmy im do przebadania próbkę wody. Po przebadaniu firma ta złożyła nam ofertę na stację uzdatniania, w międzyczasie testując, czy proponowany dobór złoża filtracyjnego działa jak należy na naszą wodę. Czasem niuanse decydują, że trzeba dobrać inny rodzaj filtracji- tu eliminujemy eksperymenty po montażu stacji i możemy się do samego montażu odpowiednio przygotować. Co ważne, firma zapewniała, że po jej stronie jest odpowiedzialność za dobór urządzeń i gwarancja, by te urządzenia odpowiednio działały.

1

tak wygląda cała instalacja

Wczoraj nastąpił montaż, trwał sporo, bo 13 godzin, zakończył się najwyraźniej sukcesem (oczywiście wodę sprawdzimy jeszcze raz za kilka dni). Do jej miękkości muszę się przyzwyczaić:). Jeśli ktoś z życzliwych znajomych powie Wam, że zapachu nie da się usunąć, to ja już wiem, że się myli i słuchać go nie należy. U nas podobno zapach usunął napowietrzacz. Dodatkowo dzięki niemu woda dużo mniej się rozchlapuje- to też bardzo mi się podoba:). Zniknęło zabarwienie i osad z wytrąconego żelaza. Czajnik w środku zyskał blask. Takie niby drobnostki- a jak cieszą:). Zwłaszcza, jak przeliczę to na roboczogodziny czyszczenia. Dzieci zachwycone obecnym zapachem chloru, który ma zdezynfekować instalację, czują w domu basen:). Na szczęście dla dorosłych ten zapach niebawem zniknie. Za kilka dni nie omieszkam wypowiedzieć się w temacie parametrów wody…

2

W domu niemal euforia z tego powodu, nawet dzieciaki jakby szczęśliwsze, że mogą swobodnie się myć:). Dorośli- że będzie mniej sprzątania i większy komfort przygotowania posiłków. A że na pewno- to przekonałam się już dziś, bo pierwsze, co uczyniłam w wolnym czasie, to usunęłam z naszego życia kamień (poza elewacyjnym), chyba z każdego zainfekowanego miejsca. Nie było łatwo. Ale patrzeć, jak teraz miękko i gładko woda spływa po powierzchniach- bezcenne dla każdej NIE Perfekcyjnej Pani Domu:).

Edit: 18.września: Tydzień później: złoże filtracyjne zaczęło działać już z pełnym rozmachem. Czajnik od tygodnia lśni wewnątrz nieskazitelną stalą, osadów brak. Armatura sanitarna w dobrej kondycji, oczywiście wolna od wżerającego się kamienia, a delikatne ślady kropel dają się z niej usunąć w mig. Woda wciąż czysta, bez żadnego zapachu i super miękka. Muszę nauczyć się dawkować detergenty w tej nowej sytuacji:).

Edit: 21.września: Obiecałam, że zareklamuję firmę, jeśli jej usługi okażą się tego godne, co dziś już mogę ze spokojnym sumieniem uczynić. Obsługa rzetelna, firma sama bada wodę na potrzeby optymalnego doboru filtrów, montaż bez zarzutu, wszystko zgodnie z ustaleniami i na czas. Ceny przystępne.

Klarsan, z Łodzi, ale działają na terenie całej Polski.

http://www.klarsan.pl

e-mail: biuro@klarsan.pl

tel.: 42 279 64 00

http://forum.muratordom.pl/platnyprofil.php?username=KLARSAN

Polecam:).

 

Woda niezbędna do… życia

W natłoku spraw do uzgodnienia,  zbierania całej potrzebnej papierologii na zakończenie budowy i w przeplotach leniwych wakacyjnych momentów, nie rozwiązaliśmy na czas jednego istotnego problemu. Wprowadziliśmy się do domu z własnym ujęciem wody, nie przebadawszy jej . Oczywiście nie używaliśmy jej do picia czy przygotowywania posiłków, ale zaskoczeniem było, że nasza woda nie bardzo nadaje się nawet do mycia. Pojawiły się problemy skórne u młodszego dziecka. Nie pojawiły się one od razu, dlatego nie zaskoczyliśmy natychmiast,  że może do tego przyczyniać się woda. Od nabrania podejrzeń myjemy dzieci tylko w wodzie wygotowanej. Oczywiście na dłuższą metę jest to kłopotliwe, a spożywanie wyłącznie wody mineralnej wcale nie takie zdrowe, jak by się mogło wydawać.  Wytrącone w zaparzonej herbacie minerały to w końcu nic ani specjalnie smacznego, ani atrakcyjnego. A nasza woda ze studni, mimo, że nie najgorsza, okazała się mieć trochę przekroczoną zawartość żelaza i 10-krotnie przekroczoną ilość manganu w pobranej próbce względem granicznych wartości akceptowalnych. Dodatkowo niestety posiada śladowe ilości bakterii z grupy coli, co jest charakterystyczne dla gruntów nieprzepuszczalnych, takich jak u nas (eh, ta glina). Tak zresztą podejrzewałam, dlatego badania zrobiliśmy także pod kątem bakteriologicznym, nie tylko fizykochemicznym. Nota bene pobliskie akredytowane laboratoria nie garnęły się do pracy, tłumacząc się wysokimi stawkami jak dla osób prywatnych i sezonem urlopowym, dlatego ostatecznie badanie udało się zlecić laboratorium działającemu przy wodociągach- Filtrach Warszawskich, jakieś 3 tygodnie po pierwszej rozmowie. Zdecydowanie nie polecam sezonu urlopowego na jakiekolwiek prace- jak widać, nawet ustalanie kosztu i zakresu badania wody może zająć zbyt dużo czasu;).

Na szczęście samo przebadanie próbki trwało 5 dni i wreszcie mogliśmy zająć się ustaleniami, jak uzdatnić naszą wodę. W doświadczeniu zawodowym, przy remontach mieszkań, często polecam odwróconą osmozę, jako sposób filtracji zdecydowanie najbardziej skuteczny, niekłopotliwy i kompaktowy (bez zbiornika). Oczywiście pamiętając o konieczności użycia mineralizatora, by woda nie była zabójczo jałowa. W domu jednorodzinnym skorzystanie z tej metody na cały obieg wody w budynku wymagałoby ogromnych kosztów i poświęcenia sporo czasu na obsługę filtrów, dlatego należało obrać zupełnie inny kierunek poszukiwania.

Od tej pory rozpoczęła się nasza komfortowa jak na razie współpraca z jedną z łódzkich firm trudniących się uzdatnianiem wody. Mam nadzieję, że również na koniec będę mogła polecić jej usługi. Na razie odliczamy dni do montażu stacji, a już jutro mam nadzieję, uwolnimy się od wszelkich niedogodności związanych z brakiem dobrej wody… już jutro przyjeżdża do nas ekipa montować cały niezbędny sprzęt…

 

Kominek wybrany

 

Kiedy powstawał projekt  naszego domu -wydawało się sporą ekstrawagancją zastosowanie kominka w domu pasywnym. Przynajmniej na poziomie założeń grzewczych. Niemniej jednak, mając zielone światło projektantów i weryfikatora,  którzy uznali, że dom jest dla nas, a nie my dla domu i użycie kominka jest wykonalne, postanowiliśmy zrealizować to marzenie. Po pierwszej zimie nabrałam przekonania, że kominek ma u nas sens;  skoro bez problemu niemal codziennie dogrzewalismy  budowę kozą, to będzie nam się chciało palić dostatecznie często, by stawianie komina w domu pasywnym (a tym samym lekkie rozszczelnienie całego ‚termosu’) nabrało sensu. Oczywiście nie mam pojęcia jak będzie z utrzymaniem czystości,  i czy to mnie nie zniechęci, ale są tacy, którzy twierdzą,  że przy rekuperacji filtry rozwiązują problem w zupełności. Ja tylko mogę napisać to, co zwykle: czas pokaże:).

Mając na względzie troskę o nie przegrzanie domu wybraliśmy model o najniższej (prawie ☺) mocy, z asortymentu producenta,  którego bardzo sobie cenię : Spartherm Mini R1V 4S RLU Linear, oczywiście o podwyższonej szczelności,  do budownictwa pasywnego.

Prostą zabudowę obudujemy szkłem lakierowanym na ciepły biały odcień, szlifowanym na krawędziach. Przy drzwiczkach i we wnęce szkło będzie czarne/ grafitowe.  Szkło szlifowane na krawędziach daje bardzo równy, nieskazitelny narożnik. Ma powstać super prosta i współczesna bryła.

Edit, 11.01.2016:

Tak wygląda ostatecznie zabudowa kominkowa:

_M_01089 _M_01269

 

Hydraulika, odzyskwa

Przez ostatnich kilka dni działała u nas ekipa hudraulików- magików. Bardzo energicznych Panów, przez co na budowie zrobił się tłoczno.

Dziś, na koniec prac  zostały przeprowadzone próby ciśnieniowe na instalacji ciepłej i zimnej wody.

Mamy zamontowaną tzw. odzyskwę ściekową:

20150224_124839_m

Jest ona podłączona do odpływów umywalek i pryszniców na piętrze. Odzyskując ciepło z wody szarej  (tj niezbyt brudnych ścieków) – podgrzewa nią zimną wodę z ujęcia w zasobniku pompy ciepła. Podgrzaną wstępnie zimną wodę można też połączyć bezpośrednio z urządzeniami, ale my tego nie wykonaliśmy, m.in. dlatego, że taki typ podłączenia najlepiej funkcjonuje w prysznicu, a u nas są tam przewidziane baterie termostatyczne, które źle reagują na zmiany temperatury nominalnie zimnej wody.

Energia tkwiąca w zużytej ciepłej wodzie zostanie w budynku, a nie zniknie bezpowrotnie wraz ze ściekami. Przynamniej w części, ponieważ producent podaje, że sprawność odzyskiwania ciepła wynosi ponad 75% gdy urządzenie pracuje.

Odzyskwy nie będziemy obudowywać- lepiej mieć dostęp bezpośredni, na wypadek potrzeby oczyszczenia jej za jakiś czas. Co prawda sprawność urządzenia, ze względu na zanieczyszczenia i osady, spada niewiele, bo po 2 latach  o około 3%, i później ulega stabilizacji, ale może warto mieć „na wszelki wypadek”  możliwość oczyszczenia sitka.

Zimowa budowa

Ostatni tydzień obfitował w wydarzenia stresujące i postarzające.  Co prawda huragan Ksawery zbyt mocno nie dawał znać o sobie, ale wiał z zachodu, wprost na nasze zabezpieczone czasowo otwory na drzwi wejściowe. Dzięki temu mieliśmy kilka akcji z wyścigiem do załączającego się alarmu, który wcześniej bez powodu nie uruchamiał się. To stawiało służby oraz mnie i moje nerwy w najwyższej gotowości, zwłaszcza, gdy trzeba było samej sprawdzić wieczorem, czy wszystko w porządku na budowie. Nikomu takich stresów nie życzę…Wiatr w naszych rejonach był rzeczywiście dość silny, rozszarpał zupełnie tymczasowe przesłonięcie garażu: grubą folię budowlaną naciągniętą na ramiaki.

Udało nam się szczęśliwie domknąć kilka tematów, które niezałatwione zaczynały już drażnić. Ten najważniejszy, to  zamówienie na drzwi zewnętrzne (kiedy już traciłam wiarę że to się stanie ) w ostatnich godzinach piątkowych, dzięki czemu mogę już spokojniej myśleć o styczniowych pracach wykończeniowych. To wielka ulga: sprawa drzwiowa łącznie z wycenami, dokonaniem odpowiednich pomiarów i uzgodnień przez montażystę w szczycie jego sezonu, a potem korekta rysunków o właściwe dane liczbowe- zajęła nam niemal 2 miesiące…

Podjęłam też decyzję dotyczącą wyboru drzwi technicznych, zewnętrznych do schowka ogrodowego. Traktując je jako temat poboczny, w tym tygodniu kilka razy bezskutecznie podchodziłam do ich zakupu. Modele ogólnie dostępne i ekonomiczne miały albo bardzo mikrej jakości zawiasy, albo nie takie wybarwienie.  Różnice w koszcie drzwi zwykłych technicznych Hormann i odrobinę lepszych w potrzebnym kolorze to 1500zł. Zastosujemy tu mały wybieg:  kupimy drzwi Horman lub Padilla przeciwpożarowe i wzmocnione i polakierujemy je w dobrej lakierni proszkowej na pożądany antracyt:).

W poniedziałek, kiedy mieliśmy zaplanowane prace w gruncie, odpuścił mróz i minikoparka w lekkiej mżawce zrobiła płytki wykop dokoła budynku na bednarkę od instalacji odgromowej oraz głębszy na wodę z wodociągu w ulicy (instalacja z myślą o przyszłości).  Jak tylko dołożymy instalacje, będziemy mogli niezwłocznie podsypać budynek piachem, by fundamenty garażu nie przemarzały.

20141208_115203_resized 20141208_115250_resized

Ustaliliśmy też termin badania termowizyjnego i wstępnego szczelności budynku. Termowizję wykonamy w pierwszej połowie stycznia - powinna ona dać też wiele informacji na temat szczelności budynku. A szczelność tuż po montażu drzwi,  mam wielką nadzieję, że także w styczniu.

Najważniejsze, na co teraz czekamy i do czego powoli przygotowujemy się, to wejście ekipy wykończającej wnętrze na początku stycznia. To jest dość skomplikowana łamigłówka: gdzie ulokować skromne środki i jak to wszystko rozplanować, by urządzić jak najwięcej, a detale nie okazały się niepotrzebnie drogie. Tak, jak to jest np. z najmniejszą boczną szybą w samochodzie: sporo droższą od przedniej…

Edit: czas zimy, świąt, wakacji- to ulubione momenty dla drobnych złodziei. Czekam jak na zmiłowanie na drzwi wejściowe, bo trochę drażni mnie już odganianie intruzów. Ten dom jest pusty, nie ma w nim czego szukać… Nie wiem, może poprosimy jakąś psinę o pomoc, skoro alarm nie odstrasza dostatecznie, i niektórym się wydaje, że można także na teren naszej ogrodzonej działki bezkarnie wchodzić?  Najwyższa pora to ukrócić. Może jakieś sidła? Bariery podczerwieni?… eh…podpowiedzcie coś?

Uszczelnianie- piankowanie

Gdybym od razu kupiła karton (albo dwa) pianki, to oszczędziłabym sobie wielokrotnych wizyt w sklepie. Niestety kupuję po 2-3x akryl + 2 pianki, i po jednokrotnej wizycie na budowie muszę znów jechać po uszczelniacze. Za każdym razem wydaje mi się, że więcej nie zużyję:).

Na chwilę obecną większość ścian jest szczelna. Zostały fragmenty najwyższe, które wymagają od nas zakupu porządnej drabiny. Niemniej sprawa szczelności zmienia się bardzo dynamicznie- trzeba mieć oczy dokoła głowy. Przystawienie rusztowań do elewacji to zawsze nowe otwory. Ciekawa jestem, jak rozwiąże tą sprawę ekipa od ocieplenia elewacji- ale tu pewnie muszą być rusztowania bez mocowań. Oby:).

Uszczelnianie  zajęło nam sporo czasu. To było ulubione zajęcie weekendowe męża, który po tygodniu niebycia na budowie mógł wreszcie się realizować. Niestety główny uszczelniacz, jak i reszta rodziny- pochorował się i obowiązki „na ściance” przejęłam ja. Na końcu wpisu wrzucam zdjęcia połatanych ścian. Wyglądają osobliwie.

Dodatkową troską musieliśmy otoczyć 2 miejsca z przebiciami instalacji na wysokości planowanej szlichty: z budynku mieszkalnego do garażu i do schowka ogrodowego. Przebicia sporej ilości rur ( 3x arot), z wyciętym w tym miejscu xps-em okalającym płytę fundamentową. Po namyśle zamówiłam matę aerożelową by maksymalnie wzmocnić termicznie te dwie strefy.  To bardzo ciekawy materiał, choć wyglądający zupełnie inaczej niż moje o nim wyobrażenie. Spieniona forma krzemionki, która pyli choćby od najmniejszego dotyku, wymaga stroju ochronnego albo przycinania tego materiału na zewnątrz. Maty grubości 1cm tnie się łatwo. Trochę kojarzą się z wełną mineralną, mają podobny ciężar, ale aerożel to materiał który ma najlepszą izolacyjność cieplną wśród ciał stałych.

mata aerożelowa; zostało jej jeszcze sporo- zużyjemy na podkładki kotew przy montażu drzwi zewnętrznych

mata aerożelowa; zostało jej jeszcze sporo- zużyjemy na podkładki kotew przy montażu drzwi zewnętrznych

Niezbędny okazał się odkurzacz-do usunięcia pyłu i resztek materiałów . Pod rurami ułożyłam kawałki maty aerożelowej. Na końcu całość uszczelniłam pianą

Niezbędny okazał się odkurzacz-do usunięcia pyłu i resztek materiałów . Pod rurami ułożyłam kawałki maty aerożelowej. Na końcu całość uszczelniłam pianą.

W garażu podobnie: do piany przymocowałam matę i całość ponownie zapianowałam.

W garażu podobnie: do piany przymocowałam matę i całość ponownie zapianowałam.

Podobnie uszczelniane były przepusty od wewnątrz budynku: pianą i aerożelem. Dokumentowała to kamera Muratora, będzie można  obejrzeć:).

Po zastanowieniu pianę wpuściłam także w otwory montażowe silki przy oknie w kuchni:

20141012_165939m

Możemy stwierdzić, że obecnie mamy wszelkie wypusty kabli na zewnątrz uszczelnione akrylem. Tak samo pionowe szczeliny między cegłami silikatowymi. Wyglądają nieciekawie, ale powinny być szczelne:

20141011_173532m 20141011_173544m 20141011_173604m 20141011_173628m 20141011_173935m 20141011_174017m

A na koniec…. niespodziewane uszczelnianie asfaltu przed naszą działką:):

20141007_141045m

Kable grzejne w posadzce

Na całej powierzchni ogrzewanej części domu, tj. ok. 185m2 mamy ułożone kable o mocy niespełna 3kW. To naprawdę niewiele. Dzięki firmie Elektra, która wyszła z inicjatywą wyprodukowania przewodów grzejnych o mocy mniejszej niż te dostępne na rynku. Bardzo nas to ucieszyło, przede wszystkim dlatego, że posadzki będą ogrzane wszędzie tam, gdzie nie będzie mebli. Równomiernie, łagodnie, komfortowo,  bez przesadzonych temperatur i zbyt dużych przerw w grzaniu. I bez kolizji z planowanymi na dachu w przyszłości panelami fotowoltaicznymi. Kable „tradycyjne”  z racji ich dużej mocy trudno byłoby zasilić z paneli. Nie będziemy mieli mocy grzewczych rzędu 75-100W/m2, tylko 20-27 W/m2. To duża różnica- w odczuciu posadzka powinna być bliższa wodnego ogrzewania i mieć temperaturę około 23-24stopnie. Zobaczymy, jak się sprawdzi w praktyce, bo wyklucza raczej grzanie w drugiej taryfie, ale to sobie jeszcze potestujemy w stosownym czasie, czyli za około miesiąc.

Po konsultacjach jak montować ogrzewanie ustaliliśmy co następuje: na folii siatka 100×100, do siatki mocowane kable, a na koniec siatka podniesiona na dystansach do góry o max. 15mm, niemalże na środek planowanych wylewek.

Tym samym na budowie pojawili się panowie elektrycy. Miło patrzeć na fachowców, którzy lubią swoją pracę:). Pan Piotr, z właściwym sobie stoickim spokojem podszedł do rysunków z ułożeniem kabli. Nie usłyszałam słowa na temat projektu, choć domyślam się, że nie należał do najprostszych:).  2 małe łazienki mają układ grzewczy w prostokącie, ale reszta to połamańce omijające kanapy, dywany, łóżka i resztę mebli. Do tego trzeba było to rozłożyć bez istniejących ścian działowych w budynku. Najspokojniejszy duet z wszystkich ekip przewijających się dotąd przez budowę- błyskawicą uporał się z tematem. Układanie kabli, wraz z pomiarem rezystancji izolacji i sporządzeniem protokołu, zajęło 1,5 dnia. Robota pochwalona została przez przedstawiciela Elektry. Niestety zostały mi po tej wizycie  bruzdy w ścianach (po montażu czujników), których się nie spodziewałam. Na szczęście p. Tomek od tynków obiecał zarzucić zaprawą te nowe bruzdy, jak tylko obecne ściany przeschną…

20141009_115310m

20141009_115346m

Padło pytanie o rodzaj kabli grzewczych. Są to Elektra VCD, zasilane jednostronnie:

 

 

Co na budowie

Instalacja elektryczna wewnątrz budynku powoli zmierza do końca:

20140916_111213_resized

Pracują ekipy od dachu i okien. Elektrycy kończą instalacje wewnętrzne, i po montażu okien zajmą się „odgromówką” i związanymi z nią robotami ziemnymi.  Tym samym nadszedł ostatni moment, by zająć się opaską przeciwwysadzinową dokoła fundamentów i opaską drenażową. Wszystko, co wiąże się z wykopami- planujemy zrobić po montażu okien.

Jak duże zainteresowanie budownictwem pasywnym rodzi się w naszym kraju- widać po ilości dziennikarzy na naszej budowie. Dziś odwiedzili nas w ilości hurtowej:) :

odwdzięczam się fotką za stanie "na ściance"

odwdzięczam się fotką za stanie „na ściance” :)

Przyjechała też, zupełnie niespodziewanie ekipa „Dobrych klimatów” z TVN Meteo. Wzmianka o naszym domu pojawi się w najbliższym, piątkowo- wieczornym odcinku na tym kanale. Zaczynam lubić kamerę, to bardzo ciekawe doświadczenie; chyba będzie mi jej brakowało:).

Edit, 18 września:

Wciąż dzieje się sporo. W tym tygodniu, czyli jutro, swoje prace zakończą ekipy: elektryków, dachowców, stolarki okiennej, komina (to już gotowe) i rekuperacji… Z nadmiaru zajęć zaktualizuję wpisy niebawem:). W sobotę przejrzymy jeszcze raz na spokojnie elektrykę, którą już sama „odbierałam”; teraz  oceni ją dostawca systemu zarządzania instalacjami. A od poniedziałku wkracza ekipa od tynków wewnętrznych.  Jak można łatwo się domyślić, wiele czasu przy takim grafiku spędzam na budowie, a resztki doby upycham dla rodziny i pracy…. Blog musi poczekać do weekendu, bo w końcu moi kontrahenci stracą  cierpliwość… Od przyszłego tygodnia będzie zdecydowanie spokojniej…

Do napisania;)

System wentylacji zaizolowany

W piątek kończono prace przy rekuperacji izolując termicznie ostatnie odcinki. Tu ciekawostka: Wybraliśmy system z rozdzielaczami, a w nich odległości między wylotami poszczególnych kanałów nie pozwalają zmieścić wymaganej grubości izolacji wokół kanałów, wobec czego cała końcówka przewodów wentylacyjnych została wspólnie obłożona wełną. Wygląda to dość egzotycznie, ale spełnia narzucone wymagania:

20140912_113537_resized

Brakuje jeszcze kilku drobnych elementów by móc powiedzieć, że instalacja jest kompletna.

20140912_113547_resized

20140912_121826_resized

20140917_115155_resized

wyjście czerpni i wyrzutni na elewację

wyjście czerpni i wyrzutni na elewację

Docelowo na tynku będą zamontowane jeszcze kwadratowe kratki do wlotów kanałów. Oczywiście sam rekuperator też dojedzie w późniejszym terminie na budowę.