Co sie działo przed otwarciem; „wykańczamy”:)

20150601_122021_resized

gotowa tapeta w gabinecie

20150608_104740_resized

tapeta i widok z gabinetu

20150608_102958_resized

łazienka gościnna na parterze, po założeniu lustra, jeszcze bez czarnych szyb

20150609_213254_resized

moja produkcja: mieniące się brokatowo wzory kwiatów w pokoju córki, fanki kolorów: złotego i srebrnego

20150611_104035_resized

Bardzo ładnie wyglądały schody na etapie wyrównania i wyszlifowania; dla mnie niestety zbyt surowe- postanowiłam, że muszą być pomalowane

Ostatni tydzień prac przed uroczystością otwarcia to już było istne szaleństwo. Ekipa ogólnowykończeniowa miała całej naszej budowy ewidentnie po dziurki w nosie i niestety nie mogłam się temu dziwić. Już poprzedni tydzień dał się przede wszystkim im we znaki. Praca od godziny 6 rano do północy na dłuższy czas nie może być satysfakcjonująca. Jedne, co mogłam zrobić w tej sytuacji to dyskretnie podnosić morale- na zasłużony urlop wysłać Panów jeszcze nie dało rady:). Bez nich byśmy sobie nie poradzili. Dlatego kiedy odjeżdżali od nas, tydzień później, nie tylko mnie zakręciła się łezka w oku, a jeden z podwykonawców skwitował” „oby więcej takich ekip”. W rzeczy samej…

Prace nabrały nieznośnej intensywności. Na koniec ja sama nie pamiętałam kto będzie kiedy wykonywał swoją część.

20150603_091713_resized

prawie gotowa posadzka na piętrze

A to hydraulik dojeżdżał coś skorygować, a to montaż wentylacji do pompy ciepła, nawodnienie przeplatające się mocno, potem elektrycy, ogrodzeniowcy, montażyści żaluzji, kamieniarze, szklarze i dwie ekipy stolarzy i posadzkarzy, firma od automatyki, a na koniec dachowcy . Do tego firma monitorująca i dostawca internetu + organizatorzy otwarcia, żywo zainteresowani postępem prac na budowie.  A przy działce prace naprawcze rowu przydrożnego i rosnąca góra śmieci z wykopu, którymi również należało się zająć przed przyjęciem. Pracy na 2 etaty, a dzieci odczuwające już zmęczenie całą tą sytuacją i brakiem rodziców oraz drobne potknięcia terminowe niektórych wykonawców nie dodawały otuchy. Na dodatek zdarzało nam się słyszeć przez ostatni miesiąc: „macie skończyć przed 15 czerwca? to niemożliwe”. Niemożliwe to nie było, ale trudne do wykonania- owszem:). Najwyraźniej mieliśmy trochę za mało czasu na prace wykończeniowe, zapewne dlatego, że 2 miesiące pochłonęło konstruowanie ścian i zabudowy gk. Poślizgi  w ostatnim tygodniu dodały pikanterii sytuacji i niestety musiałam odbyć kilka ostrych rozmów interwencyjnych. Po takich rozmowach (jeśli łagodne nie pomagają) okazuje się, że wszystko da się zrobić szybciej.  U nas „szybciej” oznaczało do końca tygodnia przed otwarciem. W skutek tego wiele ekip zapowiedziało się na… piątek. Czwartkowa wizyta wystraszyła nieco organizatorów imprezy, dlatego w piątek słałam im co rusz mms-y, by ich uspokoić.

20150612_102656_resized

pierwsza ekipa w piątek, od 6 rano, polerowała nałożony impregnat na betonie dekoracyjnym

20150612_120006_resized

potem czekaliśmy na ekipę szklarzy, która utknęła w korku; tu kuchnia ma już szybę grafitową między szafkami

20150612_120827_resized

kiedy zostały zamontowane szyby balustrady, stolarze mogli przystąpić do mocowania paneli na klatce schodowej i ścianie łazienki

20150612_194531_resized

tak na koniec dnia wyglądała klatka schodowa

20150612_194536_resized

i prawie gotowy kominek

20150612_195648_resized

a dachowcy, którzy utknęli w tym samym korku co szklarze, ale jadąc z daleka, kończyli obróbki odpływów dachowych, rur spustowych; efektowne nowe rusztowania:)

Ten zwariowany czas finiszu prac już prawie się skończył, tylko nas zajęcia nie odpuszczają, bo przeprowadzka, sprzedaż mieszkania, zadomowienie się w nowym miejscu, zorganizowanie sobie całej infrastruktury- to zajmuje całą dobę. Na dodatek moja natura chomika zawsze przygotowanego na trzecią wojnę światową, z zapasami żywności na co najmniej miesiąc do przodu nie ułatwia rozpakowywania..:).

Ps: Nie zdawałam sobie sprawy, że nasz majątek ruchomy stanowią w 90%: klocki lego, książki i buty. Teraz to widzę jak na dłoni. Po co komu tyle klocków?:)

Uroczystość otwarcia

Zanim uzupełnię wpisy, napiszę o poniedziałku, dacie otwarcia ustalonej mniej więcej rok temu:): 15 czerwca. Było z pompą; uroczyście ale i bardzo miło. Nasłuchaliśmy się komplementów, sami też mogliśmy podziękować wielu osobom za długą współpracę przy naszej budowie.  Były przemówienia, przecinanie wstęgi i goście specjalni. Wrzucam fotki, skoro i tak nasz wizerunek jest upubliczniony:).

20150615_132432_resized

20150615_133713_resized

20150615_134928_resized

mąż udziela wywiadu, pewnie ostatniego, dla TV Murator

20150614_161110_resized

Przygotowania do uroczystości rozpoczęły się dzień wcześniej; powoli zaczęły zjeżdżać do nas samochody ciężarowe i osobowe, ustawiając się wzdłuż drogi. Mąż wychodząc przed dom zaskoczony spytał: te wszystkie samochody do nas, czy taki długi korek zrobiliśmy?:). Wyklejanie wnętrza budynku specjalną folią i oznakowywanie kierunków zwiedzania (serio:) ) trwało co najmniej do północy (tzn. ja do tego czasu wytrwałam na budowie) w niedzielę.

20150614_143012_resized

20150614_155438_resized

W ogrodzie z materiałów zgromadzonych na dwóch sporych ciężarówkach sklecono podest a potem całą konstrukcję namiotu. Na końcu dodano dywan. Wyrosła też nam ściana z kwiatów wydzielająca przestrzeń dla gości.   A w poniedziałek od rana finalne szlify, przecieranie kryształów (żartuję, bardziej chodzi o liczne szkło dekoracyjne w naszym domu) i uzupełnianie brakujących dodatków. I uroczystość, która rozpoczęła się w pobliskim pałacyku, po czym wszyscy udali się na naszą budowę by można było oficjalnie „otworzyć” budynek. Taka forma uczczenia 350-lecia firmy Saint Gobain na naszym skromnym podwórku.

Na koniec mieliśmy z mężem poczucie , że jesteśmy w stanie przesuwać góry… dopóki nie dopadło nas zmęczenie po ostatnich ciężkich tygodniach…:).

 

Wielki finał tuż tuż

Został nam ostatni tydzień prac, a trzeba przyznać, że przydałby się  raczej miesiąc. Ale walczymy z czasem dzielnie. W długi weekend przewinęły się 4 ekipy przez nasz dom:), a ja pierwszy raz nocowałam na budowie.

Załączam krótką relację fotograficzną, wpisy nadrobię jak tylko uporam się z nadmiarem innych prac:). Jest o czym pisać, mam nadzieję, że nie umkną mi szczegóły…

20150602_185916_resized_1

20150603_103828_resized

20150603_103849_resized  20150603_103757_resized

20150607_210403