Pokazujemy wnętrza

Krótkie wakacje pozwoliły nam dojść do siebie i pożyć chwilę w leniwym tempie. Niemal wszystkie nasze zmagazynowane rzeczy znalazły swoje miejsce. Na przykład stosy puzzli, które dwukrotnie wypełniły cały obszerny bagażnik przy wstępie do przeprowadzki , czym zdrowo rozweseliły naszą ekipę:). 20150619_093642_resized

Część rzeczy, jak książki, stoją grzecznie w gabinecie i czekają na zakup biblioteki:). Postoją sobie tak pewnie jeszcze trochę… Tymczasem my poznajemy i oswajamy się z nowym wnętrzem, przestrzenią. To, co miało być skończone w pierwszym etapie- już takie jest, choć wciąż kilka detali czeka na wiertarkę męża… na przykład drążki do wieszania w szafach w przedsionku.

Jak wiadomo- rozwiązania tymczasowe są najtrwalsze – kilka takich zafundowaliśmy sobie… na lata:). Na przykład lampę, która winna być reprezentacyjna, w salonie, zakupiłam na szybko w Castoramie (za całe 169zł:) ), by nie straszył gości kabel.

Oto fragment salonu i widok na drzwi wejściowe i przedsionek: 20150705_120544_resized_1

Przedsionek wydzielają szklane drzwi z nadrukiem nawiązującym do nazwy w naszym adresie. Brakuje im jeszcze grafitowej ramy i pochwytu ze stali. W tle nasza ulubiona codzienna zabawka: drzwi wejściowe ze szkłem Priva- Lite; w ciągu dnia prawie zawsze to szkło jest podłączone do prądu dzięki czemu jest przezroczyste: będąc w środku domu, choćby w jadalni- widzę co dzieje się przed domem i przy furtce; a na wieczór, lub gdy wychodzimy z domu- pstrykamy wyłącznik odcinając dopływ prądu i szyby stają się w mgnieniu oka matowe zapewniając nam pełną dyskrecję. Genialne rozwiązanie:).

20150616_152321_resized_1

Kominek wciąż dziewiczy, na życzenie męża i rodziny- ma pozostać „ładny” i „czysty” jak najdłużej… Odpuściłam temat,  choć chętnie popatrzyłabym w ogień (ogniska na podwórku nie rozpalimy, bo siatka na krety…). Kominek także obłożony… szkłem. To chyba mój ulubiony materiał we wnętrzach:). Tym razem lakierowanym. Tu ciekawostka- próbka szkła pokrytego lakierem, od Glassolutions, jeździła ze mną w mojej podręcznej przepastnej torbie kilka tygodni i nie dostała żadnej rysy- jestem pod wrażeniem:). Pod telewizorem jest jedno z naszych „tymczasowych” rozwiązań- zabrane szafki z pokoju córki. Pewnie dokupimy jeszcze jedną sztukę w niezastąpionej Ikei i tak pozostanie na wieki…. zamiast zaprojektowanych wiszących szuflad ze szlachetnego laminatu:). Jest PRAWIE tak samo efektownie:).

20150616_152507_resized_1  20150616_152439_resized_2

Na klatce schodowej wszystko (z wyjątkiem samej powierzchni schodów, he he) jest zrobione dokładnie tak jak chciałam, bez kompromisów. Z efektu jestem zadowolona. Pierwsze dwa dni były mocno dołujące, bo szkło okazało się ulubionym materiałem naszych dzieci, które zdawały się przyklejać z pasją do jego powierzchni. Dotykały, muskały, chwytały, smarowały każdy jego centymetr… aż udało się wypracować model poruszania po klatce bez opierania się o jej powierzchnie. Laminat- optymalnie praktyczny materiał, odporny na uderzenia odkurzacza i kopnięcia, z urodą drewna ale o dużo lepszych parametrach, trwały i łatwy w czyszczeniu, a szkło- wiadomo: daje efekt przestrzenności, nie zamykając powierzchni, ale ją wydziela funkcjonalnie i co ważne- dość skutecznie- akustycznie. Bardzo lubimy 2 pionowe szyby na półpiętrze, podświetlone od wewnętrznej strony. Dają one miękkie, przyjemne światło w kilku na raz pomieszczeniach przyległych: klatce schodowej, spiżarni i garderobie męża. Kiedy za oknem zapada szarość- po pierwsze uruchamiamy to oświetlenie. Czasem tylko ono załączone wystarcza nam.

20150623_150936_resized_1

Nawierzchnia schodów to zupełnie inna bajka, lub raczej nasz mały koszmar. W pośpiechu źle dobrałam farbę i teraz mamy białą, włochatą powierzchnię, co prawda bardzo elastyczną, ale też dobrze trzymającą zabrudzenia. Szczęście, że większość gości oszczędza nasze siły. Właściwie tylko białe, czyste skarpety nie brudzą tej farby. Pojawiło się jednak światełko w tunelu- wykonawcy posadzki na piętrze stwierdzili, że nie mogą już patrzeć na te nasze schody i pomogą nam z nałożeniem odpowiedniego systemu z mikrocementem. Oby:). Trzymam kciuki…

20150706_220151_resized

Łazienka dzienna na parterze wyszła, jak miała wyjść, może z tą uwagą, że spodziewałam siędelikatnie jaśniejszej struktury na ścianach . Do małej korekty jest moc dobranych żarówek: przesadziłam z mocą 2x2W LED, przyznaję:).To poprawię… niebawem. Mimo to w tej łazience wiele lubię: duże lustro, płyty gresowe 60×120, nietypowy przycisk pneumatyczny Geberitu, malutki i schowany dyskretnie nad wieszakiem na papier; ascetyczną armaturę i zgrabną ceramikę; stonowaną gamę przyjemnych odcieni szarości. Strzałem w dziesiątkę była bezdotykowa bateria umywalkowa na podczerwień. Pod każdym względem: działa bez zarzutu, nie reagując na przypadkowe szybkie machnięcia ręką; nie brudzi się, oszczędza wodę, ma dobrze napowietrzony strumień wody przez co nie rozchlapuje wody na boki  i jest po prostu ładna. Wzór na piątkę z plusem: Hansgrohe Metris. Całość dopełnia interesujące szkło Venus, czarne i barwione w masie, o pewnym stopniu przezroczystości, umieszczone w podświetlonych wnękach i jako szyba stała wydzielająca strefę okazjonalnego prysznica. Jego tafle we wnękach są dodatkowo zmatowione po lewej stronie.

20150616_152331_resized_1

Szkło mamy także w kuchni:). W chwili zamówienia na szczęście zmieniłam odcień z jasnego na grafitowy. Do ciemnego blatu jeszcze się nie przyzwyczaiłam- nasz poprzedni był z jaśniejszego kamienia i był tak praktyczny, że teraz muszę się oswoić z myślą o konieczności przecierania każdej kropli. Zlewozmywak z konglomeratu- potwierdzam, dużo lepszy w czyszczeniu niż stal. I oczywiście najpraktyczniejszy w formie podwieszonej:).

Spiżarnia rewelacyjnie zastępuje dużą ilość szafek kuchennych. U nas mieści tyle, że 2 szuflady w kuchni chwilowo zaanektowałam na cele biurowe:). A w najdalszych swoich czeluściach skrywa moją produkcję przygotowaną na ponure zimowe dni:

20150728_213039_resized

Na etap drugi pozostała zabudowa półwyspu, z której nie zrezygnujemy, bo dobrze byłoby mieć więcej blatu, szczególnie, ze będzie on skierowany w stronę salonu i jadalni.

Posadzki na obydwu kondygnacjach cieszą wizualnie. Beton dekoracyjny na parterze wymaga jeszcze jednej warstwy impregnatu i polerowania, ponieważ zbyt łatwo starł się w pierwszych dniach użytkowania. Ale jego wzór zachwyca nas i gości nieustannie. To zasługa wykonawcy, który autokratycznie stwierdził na nasze kilkukrotne prośby, by rysunek był jak najbardziej jednorodny, że On robi wzorzyste posadzki, bo tylko takie mają urok, a my możemy określić kierunek wzorów:). Poddaliśmy się woli zrobienia wzorów i całe szczęście- rzeczywiście ich rysunek to główna wartość posadzki; wszystkim kojarzy się ze szlachetnymi kamieniami.

20150616_152758_resized_1 20150616_210517_resized_1

Posadzka na piętrze ma odcień RAL 7047, jest jasno-szara i dość ciepła w odbiorze. Dzielnie znosi upadki zabawek:).

Przekornie nasze listwy cokołowe to zupełnie niskobudżetowe rozwiązanie, wbrew modnym ostatnio podcinanym cokołom, pracochłonnym i kosztownym. To był dobry pomysł; listwy co prawda musimy jeszcze pomalować na ciętych krawędziach na biało, ale moim zdaniem wyglądają dobrze i mają ładne proporcje. Ich nieduże wymiary pasują zarówno do niskiego piętra jak i wyższego parteru (o wysokości 280cm). Docelowo na korytarzu pojawią się soczyste, kolorowe i duże obrazy, w żywych i lekkich barwach zieleni, żółci i błękitu.

20150616_152946_resized_1

Swoją łazienkę dzieci polubiły, a i ja z ochotą zaglądam do niej czasem na kąpiel.

Naszą łazienkę, przy sypialni, trudno zmieścić w kadrze; jest kompaktowa i na dodatek wyłożona białymi płytami gresu- moje zdjęcia z telefonu nie oddają należycie jej klimatu:

20150616_153149_resized_1      20150616_153106_resized_1

W tle czarujące szkło Pixarena, przepuszczające dużo światła naturalnego z okna w pralni; dzięki temu nasza łazienka, choć jest w środku domu, ma naturalne doświetlenie z dwóch stron (z drugiej przez całoszklane drzwi do sypialni). Jest całkiem jasna.

A sypialnia czeka na drewno na ścianie z łóżkiem, tu jej fragment:

20150730_135118_resized 20150730_135218_resized

Szklanych balustrad w portfenetrach niemal nie widać, a są, i nawet można na nich rozwiesić pościel do wietrzenia.

20150730_135250_resized

Mieszka się całkiem miło i co ważne, na razie nie dotykają nas żadne przykre niespodzianki z powodu pasywności budynku, ale o tym… w następnym odcinku:).

Potomkowie Syzyfa

20150709_095516_resized

Każdy, kto ogląda ładny, zadbany ogród, jest w stanie ocenić go wizualnie, ale chyba tylko posiadacze własnych ogródków widzą przy okazji, ile kryje się za tym pracy i wysiłku. Wiosną, przy dobieraniu zieleni i jednoczesnym kontrolowaniu wydatków, dodatkowo miałam w głowie dołączoną chmurkę z ceną do każdej zauważonej ciekawej rośliny na czyjejś posesji:) (bo koszty są konkretne). Pierwszą myślą w trakcie wizyty w dużym centrum ogrodniczym było: mieć same oleandry w ogrodzie. Ale to nie wykonalne, bo trzeba byłoby mieć gdzie je zmieścić na zimę. Z bambusów i innych obcych roślin także zrezygnowałam- po namyśle stwierdziłam, że nie będą pasowały do naszego sielskiego, wiejskiego krajobrazu. Dlatego w donicy przy wejściu znalazła się po prostu lawenda i ma się całkiem dobrze. Gorzej z nami- wokół niej krąży rój os i niestety córka już została ukąszona- po prostu po wyjściu z domu osa usiadła na stopie w tak pechowy sposób, że została dociśnięta paskiem sandałka… Teraz lawenda jest pod obserwacją.

W środku sezonu, dbając o ogród stwierdzam, że trudniejsze rośliny to na początek mogłoby być zbyt dużo. Nie ma dnia bez prac w gruncie. Najżmudniejsze jest odchwaszczanie młodego trawnika. Osty, skrzyp polny, lebiodka i mimoza cisną się mocno i potrafią opanować terytorium w zatrważającym tempie. Tydzień to aż nadto, by pojawiły się i zdążyły przerosnąć trawę. Na obszarze, na którym jest trawa z rolki nie ma tego problemu- to ogromna przewaga. Tylko ta cena…Cóż- liczę na to, że zagęszczony dojrzały trawnik regularnie strzyżony będzie stanowił KIEDYŚ mocną barierę dla chwastów:). Dlatego na razie cierpliwie i z mozołem odchwaszczam teren, dodając od czasu do czasu nowe rośliny.

Wczoraj wreszcie zajęliśmy się strefą przy drodze, przed ogrodzeniem. Efekt pracy jest widoczny: stosy chwastów i nowe berberysy. Na początek 4 sztuki; wyglądają dość skromnie, trzeba będzie dołożyć jeszcze kilka. Bohater dziecięcy i nasz wróg numer jeden: krecik- buszuje wszędzie tam, gdzie tylko może, to jest w pasie przy ogrodzeniu. Niby ma niewielkie pole do popisu, ale jego wyczyny wciąż nas zaskakują. Geowłóknina przysypana grysem, w pasie przeznaczonym na żywopłot, stała się teraz przykryciem dla labiryntu jego korytarzy. Gdzie tylko mógł- wystawił kopiec, dokładnie na brzegu geowłókniny i trawnika. Na razie siatka pod strefą trawnika jest barierą chroniącą w 100% przed tym gryzoniem, ale ile ta siatka wytrzyma korzeni i lat- tego nie wiem. Wolałabym nie musieć jej potem wymieniać:).

20150709_095500_resized

pas bez siatki na krety, za to z krecią zawartością

Kilka drobnych sukcesów ogrodowych łatwo wynagradza wysiłki. Te dwa skromne krzaczki poziomek to źródło naszych przyjemności smakowych:

20150709_095606_resized

Po świeżą sałatę wędrujemy kilka razy dziennie. Nie rozumiem tylko, czemu jej część jest mocno gorzka?

20150709_095718_resized

Najprostsze w obsłudze wbrew pozorom są kwiaty. Wystarczy chronić je przed chwastami i przycinać części przekwitnięte. A warzywa- wcale nie trudne i chyba mniej wymagające troski niż np. iglaki rosnące jako przyszły żywopłot. Wydawałoby się, że tuje czy cyprysy po prostu sadzi się i ew mniejsze egzemplarze podlewa… Nic bardziej mylnego- na naszej ziemi łatwo żółkną lub schną, chorują, pomimo ułożenia przy nich linii kroplującej i nawożenia późną wiosną. Tymczasem sałata czy seler rosną bez kompleksów i większego wsparcia. Zdecydowanie w przyszłym roku postawię na więcej warzyw. Iglaki chyba wiedzą, że nie przepadam za nimi…

Gotowy dom

najnowsze, wakacyjne zdjęcie

najnowsze, wakacyjne zdjęcie

Wciąż dochodzimy do siebie po intensywnych pracach, ciesząc się przy okazji każdym kątem nowej chatki. Można powiedzieć, że mamy wakacje w naszym nowym domu, a ja wreszcie zajmuję się dziećmi, które odczuwały pod koniec roku szkolnego niedostatek obecności rodziców. Zmagamy się też z opanowaniem porządku na sporej powierzchni, co nie jest łatwe, a jak się domyślacie- jak to zwykle bywa zwłaszcza na początku- mamy często gości:). Szczególnie posadzka parteru wymaga od wszystkich użytkowników dyscypliny; jej czystość można załatwić w 5 minut. Oto kilka zdjęć gotowego budynku:

6

podjazd

Bramę i furtki zamówiliśmy w formie  żaluzji, aby pasowały do budynku. Dobrym pomysłem była wbudowana skrzynka na listy z podświetlonym adresem i domofonem. Niestety nie na całości frontu mamy takie żaluzje- ze względów oszczędnościowych dalej panele są podobne do pozostałych boków ogrodzenia, a co za tym idzie nie mamy dostatecznie zapewnionej prywatności od ulicy. Nie zdążyliśmy posadzić tam zieleni (okazało się, że cena większych cisów, które planowałam na froncie jest na tyle wysoka, że musimy z tym wydatkiem poczekać)- może np. groszek pachnący zdąży zasłonić nas trochę? Rzecz w tym, że budynek podoba się i zwraca uwagę, czego nie spodziewaliśmy się, bo do ostatnich chwil wykończenia bardziej odbierany był jak „inny” i może nawet „dziwny” lub co najmniej „awangardowy”. Jednak od kiedy na elewacji pojawił się łupek, przy budynku zaczęły się zatrzymywać samochody. Po skończeniu budowy zjawisko uległo nasileniu i teraz kilka razy dziennie przydarza nam się taka sytuacja, że zatrzymuje się ktoś i obserwuje nasz dom, ale często bez kontaktu werbalnego z nami. Przyznam, jest to dość krępujące i chętnie odgrodziłabym się bardziej od drogi by czuć się swobodniej.

3m

żaluzje fasadowe

7

Żaluzje fasadowe cieszą nieustannie. Bardzo lubimy, kiedy są opuszczone, wyglądają, niczym biżuteria dla całej bryły. Śmiem twierdzić, że na elewacji południowej stanowią bardzo dobrą barierę przed słońcem- jest jasno ale nie oślepiająco w pokojach i pomieszczenia nie nagrzewają się. Rekuperacja ustawiona jest na temperaturę 22st. i taką mamy w całym budynku. Wrażenie jest takie, jakbyśmy byli na wakacjach w  Grecji w dobrym, klimatyzowanym hotelu:). Na zewnątrz skwar, a w środku przyjemny chłód.

4

5

1

zadaszenie przeciwsłoneczne na elewacji południowej

2

Szkło na daszku od strony południowej zrobiliśmy wbrew zaleceniom projektantów, by go nie używać, bo latem może powodować nieprzewidziane zyski słoneczne na piętrze.  Według nas nie powinno tak się dziać. Uważamy wręcz, że był to bardzo dobry pomysł, ponieważ daszek prezentuje się bardzo elegancko i w żadnej porze dnia nie oślepia odbitymi promieniami. Zapewne to zasługa żaluzji:). Zaskakujący jest ten detal- nie spodziewaliśmy się tak efektownych odbić widocznych od spodu zadaszenia.

9

Ja każdą wolną chwilę spędzam w ogrodzie- mamy działkę pośród łąk i poziom zagrożenia chwastami bliski krytycznemu. To wymaga sporo pracy. Siatka przeciw kretom na razie sprawdza się genialnie- tam, gdzie jej nie ma, kret buszuje nieustannie, a pod siatkę nie wchodzi. Bada ją dokoła, jest na tyle sprytny, że odnalazł już najkrótszą drogę do klombu bez siatki, i przedostał się tam dokładnie po linii prostej.

Bardzo miłym prezentem od naszego sponsora okazała się trawa z rolki- jej gęste ukorzenienie stanowi mocną barierę dla chwastów. Tam, gdzie trawę sialiśmy, jeszcze w trakcie budowy, chwastów jest cała masa i nawet regularnie usuwane wracają co kilka dni. Jest wiele miejsc wydeptanych, przekopywanych ponownie, gdzie trawa nie wyrosła. Niemniej jednak po miesiącu całość zaczyna wyglądać bardzo dobrze. Bez dosiewki (zrobiłam ją dopiero wczoraj) rozrasta się poza chwastami także młoda trawka i samoistnie zagęszcza.

Aby wszystko idealnie wyglądało- można by ją kosić 2 razy w tygodniu. My ograniczamy się do koszenia co tydzień;). Teraz dodatkowo zmagamy się z upałami, które pomimo rozprowadzonego nawodnienia dają się we znaki zwłaszcza trawie. A nawodnienie to ulubiona zabawka naszych dzieci w upał:).

klomb

klomb

Dzięki uprzejmości Pani z sąsiedniego Lipkowa, która sprezentowała nam rośliny posiadane w nadmiarze- dosadziliśmy sporo kwiatów. Ogród zyskał nowe hosty, trykrotki, juki i margaretki, rabata przed domem nabrała mięsistości.

Cieszę się, że posiałam maciejkę; choć w ciągu dnia jej kwiatki wyglądają na przywiędnięte, to wieczorem pięknieją i dają wkoło obłędny zapach. Tak samo lawenda, z tą jedną uwagą, że skupia ona niemal cały dzień rój pszczół.

11 13

14

przyjemnie „architektonicznie” prezentuje się zieleń w strefie wejścia

12

Nieustannie cieszą różne detale.

19

18

17

Mogłabym tak bez końca…:).