Wiosna, wiosna- prace ogrodowe

W poniedziałek mieliśmy niespodziewaną pobudkę przez załączony alarm… o godzinie 02:40. Na miejsce dojechała po weekendzie ekipa i nie rozbroiła go na czas. To była zapowiedź intensywności budowy w tym tygodniu:).  Prace wewnątrz toczą się swoim torem- a ja spokojna o działania wykonawców przerzuciłam chwilowo swoją uwagę na ogród. Nagła eksplozja wiosennej aury skłoniła mnie do rychłego zajęcia się otoczeniem, które wymaga szybkich działań. A że wiosna nadeszła- to już pewnik: mamy dowody:

20150309_123345_resized

Zaczęłam odchwaszczać teren… okazało się to całkiem żmudnym zajęciem. Szczęście, że nie mamy większej działki- obawiam się, że wtedy długie wieczorne masaże mogłyby mi już nie pomóc:).

20150309_151441_resized

Tak wyglądała działka w poniedziałek po południu, po odchwaszczeniu

Niespodziewanie przy pracach przygotowawczych do niwelacji terenu zastała mnie koparka, która miała do nas dojechać w drugiej połowie tygodnia. Tymczasem zjawiła się od razu w poniedziałek. Do końca wtorku praca została wykonana: mamy humus rozłożony na działce, zniknęły hałdy ziemi. Całość zaczyna całkiem ładnie wyglądać, ale pracy w ziemi jest jeszcze sporo, nim wreszcie będziemy mogli zasiać trawę.

20150310_154213_resized_1

Działka we wtorek po południu; ziemia ponoć „siądzie” jeszcze około 15cm

20150310_154035_resized_1 20150310_154132_resized_1

Stan na dzień dzisiejszy:

20150312_152020_resized

Przy okazji prac ogrodowych można się pokusić o małą dygresję. Często zadawane jest mi pytanie, co zdecydowało, że nie wybraliśmy metody budowy domu przez generalnego wykonawcę, tylko „systemem gospodarczym” zlecamy poszczególne prace fachowcom od pojedynczych tematów. Odpowiedź sprowadza się w dużym stopniu do różnicy w kosztach budowy przy zastosowaniu tych dwóch metod. Różnicy niemałej, tylko wynoszącej wartość co najmniej przyzwoitego samochodu. To zdecydowana przesada i mam nadzieję, że rynek skoryguje tą nieprawidłowość:). Dobrze to widać na przykładzie porównania wycen na obróbkę naszego terenu. Niwelację terenu generalny wykonawca (który mógłby zrobić równanie, całe ogrodzenie, meliorację , podjazd) wycenił na 2600zł. Ile ja zapłaciłam? 850zł za pracę 8,5 godzin koparki. To oznacza, że „generalny” chwalący się na swojej stronie „najniższymi cenami w okolicy Warszawy” przestrzelił ofertę o 300%. Czy mógłby to zrobić dużo lepiej? Nie sądzę. Możliwe, ze nie znam jego niezwykłych umiejętności, ale wiem, że nasz operator przyłożył się do pracy i zrobił dokładnie to, co ustaliliśmy.

Teraz kolejnym punktem programu jest ogrodzenie. Termin jego wykonania to następna miła niespodzianka: umowę na jego wykonanie podpisałam w poniedziałek, a we wtorek wykonawca zgłosił gotowość do przystąpienia do prac:). Materiał już jest na budowie, od jutra będzie stawiane do pionu:). Po tym zabiorę się za roślinki- wprost nie mogę się doczekać tego etapu. Dogrywamy też temat podjazdu i murowanego frontu ogrodzenia.

W międzyczasie dosłownie zerkam na prace wewnątrz, które akurat teraz nie wymagają intensywnego nadzoru. Na ukończeniu jest zabudowa gk, praktycznie gotowa na piętrze, od jutra będą rzeźbione sufity podwieszane na parterze. Czy już pisałam, że zaufana ekipa to święty spokój i porządek na budowie bez pilnowania prac non stop ? Pewnie jeszcze o tym wspomnę nie raz:).

Wspomnieć też muszę o ostatniej bolączce: dogrywając końcówkę prac elektrycznych doznałam niemałego szoku otrzymawszy wycenę na tablicę przyłączeniową na kwotę ponad 6 tys złotych brutto. Już chyba ochłonęliśmy z mężem z wrażenia, i wychodzi na to, że koszty u nas wiele nie mogą się zmniejszyć. Nasza tablica urosła na wolnostojącą szafę, niemal do sufitu. Ogrzewanie elektryczne, wentylacja mechaniczna, oświetlenie ogrodu, sporo oświetlenia w budynku, wolne miejsce na „inteligencję”, zasilanie awaryjne, 5 podliczników (wymóg sponsorów konkursu): to wszystko złożyło się na koszt wykraczający poza przyjęte normy.  Tym samym cała instalacja elektryczna, łącznie z odgromową to jest nasz główny powód wyraźnego przekroczenia nieprzekraczalnych wartości w kosztorysie (wydamy na nią ponad 2 razy więcej niż szacowaliśmy). Powód do większych stresów związanych z ogarnięciem i ukończeniem całej inwestycji oraz przyczyna częstszego załączania czujnika wydatków w obwodzie małżonka.

Staram się wyczarować jak najwięcej we wnętrzu przy absolutnej kontroli kosztów. Wymyślam lampy bez opraw i przyprawiam zapewne panów Marka i Krzysztofa o regularne bóle głowy ze swoimi karkołomnymi chwilami pomysłami. Na razie godzą się na ścienne „bruzdy swietlne”, oprawy przyschodowe zmontowane z profili aluminiowych i taśm LED oraz inne wynalazki. Czasem siadamy do tych pomysłów w sobotę wieczorem i omawiamy je przez godzinę, dwie… gdzie znalazłabym cierpliwszą ekipę?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>