Idziemy z prądem

20150401_122713_resized

Prawie święto, gdyby nie podmakanie ocieplenia na styku z garażem…  zawsze coś musi studzić mój zapał. Eh… Czekam na pogodę, wykonawców i tynk. Tymczasem powoli mogę odetchnąć z ulgą- będzie prąd na otwarcie budynku:). A miałam wątpliwości, po informacjach sąsiadów, z jakim opóźnieniem mieli zrobione przyłącze. Postanowiłam monitorować temat u źródła i byłam w kontakcie z zakładem energetycznym. Od wakacji czyniłam to dość regularnie. Efekt jest taki, że poznałam osobę, która opiekuje się projektem, poznałam podwykonawców: projektanta i firmę robiącą przyłącze i mogłam na bieżąco kontrolować etap procedur; podsunąć gotową mapę do celów projektowych itp. Gdybym jeszcze bardziej przyłożyła się do monitoringu, to pewnie dałoby się skrócić o kolejne 2 miesiące okres oczekiwania na prąd, który miał być w listopadzie. A ponieważ mnie samej najgłupiej na świecie udało się przebić kabel w garażu, ostrożnie go szukając (!!), to wiem, że jeśli instalacja w budynku bez podłączenia do prądu uchowała się w stanie nietkniętym po wszystkich wierceniach, kuciu- to prawdziwy cud. Ja żyłkę przecięłam swoją damską rączką nawet tego nie czując. I nie wierzyłam, że to zrobiłam…

Zdjęcia nie kłamią: skrzynka już jest, jutro zgodnie z harmonogramem będziemy oficjalnie mieli prąd!

 

 

Jedna myśl nt. „Idziemy z prądem”

  1. Jeśli prąd jest już podłączony do domu, to znaczy, że najcięższa przeprawa została w tyle. Tylko patrzeć, jak rodzinka się wprowadzi :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>