Kostka brukowa gotowa

20150427_160743_resized

w tle widoczne ogrodzenie frontowe na ukończeniu

To jest kolejny wpis o dobrej, sprawnej ekipie, która zgodnie z uprzedzeniem uwinęła się z naszym podjazdem dosłownie w 1 dzień. Szefowie kontaktowi, konkretni i słowni. I uśmiechnięci. Służą dobrą radą, nie robią kłopotów z byle czego. Cenowo atrakcyjni. Sprzątają po sobie i nic po drodze nie niszczą.

W poniedziałek rano przyjechało do nas  11 osób, postępy w pracy były tak szybkie, że prawie cały czas poświęciłam na dokumentację i konsultacje dotyczące szczegółów. Wszystko w towarzystwie wielkiego weselnego głośnika, który ekipa miała na wyposażeniu podczas prac, w rytmie „Biełyje rozy” i tym podobnych hitów, na wesoło.

Postanowiłam materiały dla ekipy przygotować sama, w kalkulacjach takie rozwiązanie wychodziło mi zdecydowanie najtaniej. Po zakończeniu prac wciąż to potwierdzam. Choć droga do sukcesu dla inwestora bywa pod górkę i wyboista. Prawie dałam się złapać w nieuczciwe zagrania innej dużej firmy brukarskiej z Marek, która, choć nie zdecydowałam się na jej usługi ze względu na otrzymaną wycenę – zaproponowała mi sprzedaż i dostawę kostki w atrakcyjnej cenie. Nie zająknęli się tylko, że przy samej sprzedaży bez usługi doliczą sobie koszt transportu materiału na około 1 tysiąc zł ( w ofercie był transport gratis) . Tak oto zmarnowałam w poprzednim tygodniu 3 godziny na wyprawę do Marek chcąc zaoszczędzić jakieś 400zł (po drodze oczywiście 2 stłuczki na Toruńskiej i nieziemskie korki) by ostatecznie kupić w dużo lepszej cenie towar na składzie obok budowy. Brutto, z fakturą i transportem, z dnia na dzień. Cóż, uczymy się na własnych błędach… Tzw. Eko bordery, elementy z tworzywa na brzeg kostki zamówiłam przez internet- były 2 razy tańsze niż dostępne w sklepach, a sprzedawca gwarantował ekspresową przesyłkę z dnia na dzień (na sobotę).

Szczęśliwie ciąg dalszy, od momentu wejścia ekipy pana Jarka na budowę, był już tylko przyjemnością. Jedyne, co zakłócało spokój to fakt, że kostkę zamówiłam niemal na styk, dosłownie z zapasem kilku sztuk (nie chciałam mieć całej palety zapasu) i w wariancie awaryjnym, gdyby zabrakło materiału, to w śmietniku dołożylibyśmy inny materiał o podobnym kolorze dokupując 1 warstwę bruku z oferty dostępnej na składzie obok nas. Ale kostki wystarczyło i nie trzeba było robić takich kombinacji. Udało też się dociąć płyty przy pokrywie do szamba. Mamy przepusty na nawodnienie ogrodu i zasilanie bramy. Wychodzi na to, że wszystko jest zrobione jak należy.

Nie dałam łatwego zadania, bo wymyśliłam sobie „kostkę” o wymiarach płyt tarasowych: 40×40 i 60×40. Ponieważ projekt rozrysowywałam sama- ekipa podpowiedziała mi pewne modyfikacje ułożenia i na czas pracy miałam gotowe skorygowane rysunki.

Z nieskrywana przyjemnością obserwowałam pracę mięśni niektórych panów; sama nawet nie próbowałam podnieść jednej płyty

Z nieskrywaną przyjemnością obserwowałam pracę mięśni niektórych panów; sama nawet nie próbowałam podnieść jednej płyty

Firma Jar-Bruk z Pruszkowa, zdecydowanie polecam:).

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>