Na budowie: gotowe tynki, trwają prace wewnętrzne, przy posadzkach i w terenie

Dawno nie pisałam o postępie prac na budowie- wciąż jestem w niedoczasie lawirując między sprawami do uzgodnienia. Teraz wyszła nam niezaplanowana kilkudniowa przerwa w pracach budowlanych, dlatego mogę sobie pozwolić na krótki wpis.  Od wczoraj przypominam sobie, jak wygodnym rozwiązaniem jest, gdy na budowie rezyduje ekipa całą dobę; nie ma wtedy problemu z niedojeżdżającymi na czas fachowcami, odbiorem przesyłek, pilnowaniem całego dobytku. Chwilowo muszę sobie radzić sama, co oznacza, że marnuję czas na oczekiwanie na spóźnialskich nie informujących o spóźnieniu… zamiast jechać kupić nawodnienie albo zamawiać konstrukcję zadaszenia bądź wybierać lampy…wrrr… Tempo naszego życia na najbliższy miesiąc jest podkręcone do granic możliwości, tym bardziej denerwują takie stracone godziny.

Do rzeczy:  w czasie, kiedy większość Polaków wypoczywała przy karkówce z grilla, w trakcie majówki, nasza ekipa od elewacji kończyła nakładać strukturę z kolorem na ściany zewnętrzne. Tak więc mamy już całkiem przyzwoite tynki zewnętrzne:

20150511_112913_resized

20150503_175314_resized

20150508_094501

 

Wpis musi poczekać..życie…właśnie się dowiedziałam, że muszę pędzić na budowę, bo dojeżdża do nas ekipa od posadzek (miała być jutro (sic!))…. właśnie tak z godziny na godzinę ostatnio organizuje mi się samoistnie czas…

Do napisania w kolejnej wolniejszej chwili;).

… Pół dnia później, kiedy mogę wrócić do uzupełniania wpisu, nasz budynek należy uznać za ponownie „mieszkalny”, bo zagościła u nas ekipa wykonująca na parterze posadzki . Co prawda czekamy jeszcze na materiał, ale by nie tracić czasu, już dziś Panowie zajęli się pracami naprawczymi przy wylewkach. Tych trochę jest- wylewki są niedolane w narożnikach i przy ścianach i niestety na parterze trochę popękały. Niepokojąca jest zwłaszcza rysa na środku salonu, trafiająca centralnie w kominek: jeśli przeniesie się na warstwę wykończeniową posadzki, będzie bardzo widoczna. Tak więc ekipa robi, co może, by złączyć spękane miejsca. Na pierwszy rzut poszło lekkie wybruzdowanie pęknięć (tylko lekkie, ze względu na przewody grzejne w wylewce) i aplikacja żywicy iniekcyjnej . Na to pójdzie siatka i masa naprawcza. Ciekawe, że na piętrze posadzka nie ma rys, choć jest minimalnie cieńsza; może rysy są wynikiem obciążenia składowanych materiałów?

W budynku mamy już pomalowane wszystkie białe sufity oraz rozpoczęte malowanie piętra. Choć kolor wybraliśmy ten sam, który mamy obecnie w mieszkaniu, to zdołał on zdziwić męża:). W związku z tym nadworny architekt wprowadził większą niż planował początkowo ilość ścian białych. Aby nie było kłopotów z ich utrzymaniem a także ze ścianami w korytarzach i pokojach dzieci- w tych miejscach zastosujemy farbę szorowalną. Wszystkie farby wybraliśmy matowe, bo po prostu takie lubimy.

W naszej sypialni jest już przyklejona tapeta. W pierwszym wrażeniu bardzo miła dla oka- postanowiliśmy zrezygnować z malowania jej najpierw farbą a potem lazurą. Ale… dziś zauważyłam, że jest w niej sporo niedoskonałości, brak trzymania koloru i ubytki kruszywa. Będę musiała ją reklamować:

20150511_101837_resized

na dole widoczne ubytki kruszywa, a na całości plamy kolorystyczne

20150506_124418_resized

W odpowiednim świetle drobinki kwarcu urokliwie połyskują

Złożyliśmy paletę kolorystyczną wnętrza, głównie parteru. Stonowana, ma być ożywiona wzorzystymi kolorowymi dodatkami:

20150509_101305_resized

Szara podłoga, polerowana. Na ścianach i meblach sporo okładziny laminowanej. Obudowa kominka: szkło kremowe z grafitową wnęką przy wkładzie. Dodatki grafitowe. Przy schodach szkło przezroczyste.

A na zewnątrz mamy już ramy ogrodzenia frontowego:

20150511_112903_resized

Za tydzień powinna dojechać brama z furtkami i panelami.

Jutro podejście numer 2 do niwelacji terenu, po pracach brukarskich. W sobotę ma być rozkładane nawodnienie, które dziś kupiłam. Zrobiliśmy kolejne nasadzenia:

20150511_141358_resized

Donica ma nieść zapach "na wejściu", dlatego będzie wypełniona lawendą

Donica ma nieść zapach „na wejściu”, dlatego będzie wypełniona lawendą

Odeszłam od pomysłu bambusów w donicy- wydały mi się zbyt obce w naszej dzikiej okolicy. Na dnie jest wsypany keramzyt, na nim geowłóknina, potem polne kamyki zebrane z działki, i dopiero spora grubość żyznej ziemi. Kupiłam kwaśną, bo przymierzałam się także do hortensji w tym miejscu,  i teraz muszę ją zwapnować, bo akurat lawenda lubi ziemię zasadową. Obym zdążyła z reakcją przed lawendą …

Pojawiło się też kilka nowych krzaków , tu na zdjęciu zbiorowe sadzenie rośliny nazwanej przez nas „książeczką”:

20150503_175245_resized

A w najbliższych dniach, jak tylko znajdę wolniejszą chwilę, posadzę odrobinę warzyw w układzie swobodnym, abyśmy już w tym sezonie mogli z nich korzystać .

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>