Potomkowie Syzyfa

20150709_095516_resized

Każdy, kto ogląda ładny, zadbany ogród, jest w stanie ocenić go wizualnie, ale chyba tylko posiadacze własnych ogródków widzą przy okazji, ile kryje się za tym pracy i wysiłku. Wiosną, przy dobieraniu zieleni i jednoczesnym kontrolowaniu wydatków, dodatkowo miałam w głowie dołączoną chmurkę z ceną do każdej zauważonej ciekawej rośliny na czyjejś posesji:) (bo koszty są konkretne). Pierwszą myślą w trakcie wizyty w dużym centrum ogrodniczym było: mieć same oleandry w ogrodzie. Ale to nie wykonalne, bo trzeba byłoby mieć gdzie je zmieścić na zimę. Z bambusów i innych obcych roślin także zrezygnowałam- po namyśle stwierdziłam, że nie będą pasowały do naszego sielskiego, wiejskiego krajobrazu. Dlatego w donicy przy wejściu znalazła się po prostu lawenda i ma się całkiem dobrze. Gorzej z nami- wokół niej krąży rój os i niestety córka już została ukąszona- po prostu po wyjściu z domu osa usiadła na stopie w tak pechowy sposób, że została dociśnięta paskiem sandałka… Teraz lawenda jest pod obserwacją.

W środku sezonu, dbając o ogród stwierdzam, że trudniejsze rośliny to na początek mogłoby być zbyt dużo. Nie ma dnia bez prac w gruncie. Najżmudniejsze jest odchwaszczanie młodego trawnika. Osty, skrzyp polny, lebiodka i mimoza cisną się mocno i potrafią opanować terytorium w zatrważającym tempie. Tydzień to aż nadto, by pojawiły się i zdążyły przerosnąć trawę. Na obszarze, na którym jest trawa z rolki nie ma tego problemu- to ogromna przewaga. Tylko ta cena…Cóż- liczę na to, że zagęszczony dojrzały trawnik regularnie strzyżony będzie stanowił KIEDYŚ mocną barierę dla chwastów:). Dlatego na razie cierpliwie i z mozołem odchwaszczam teren, dodając od czasu do czasu nowe rośliny.

Wczoraj wreszcie zajęliśmy się strefą przy drodze, przed ogrodzeniem. Efekt pracy jest widoczny: stosy chwastów i nowe berberysy. Na początek 4 sztuki; wyglądają dość skromnie, trzeba będzie dołożyć jeszcze kilka. Bohater dziecięcy i nasz wróg numer jeden: krecik- buszuje wszędzie tam, gdzie tylko może, to jest w pasie przy ogrodzeniu. Niby ma niewielkie pole do popisu, ale jego wyczyny wciąż nas zaskakują. Geowłóknina przysypana grysem, w pasie przeznaczonym na żywopłot, stała się teraz przykryciem dla labiryntu jego korytarzy. Gdzie tylko mógł- wystawił kopiec, dokładnie na brzegu geowłókniny i trawnika. Na razie siatka pod strefą trawnika jest barierą chroniącą w 100% przed tym gryzoniem, ale ile ta siatka wytrzyma korzeni i lat- tego nie wiem. Wolałabym nie musieć jej potem wymieniać:).

20150709_095500_resized

pas bez siatki na krety, za to z krecią zawartością

Kilka drobnych sukcesów ogrodowych łatwo wynagradza wysiłki. Te dwa skromne krzaczki poziomek to źródło naszych przyjemności smakowych:

20150709_095606_resized

Po świeżą sałatę wędrujemy kilka razy dziennie. Nie rozumiem tylko, czemu jej część jest mocno gorzka?

20150709_095718_resized

Najprostsze w obsłudze wbrew pozorom są kwiaty. Wystarczy chronić je przed chwastami i przycinać części przekwitnięte. A warzywa- wcale nie trudne i chyba mniej wymagające troski niż np. iglaki rosnące jako przyszły żywopłot. Wydawałoby się, że tuje czy cyprysy po prostu sadzi się i ew mniejsze egzemplarze podlewa… Nic bardziej mylnego- na naszej ziemi łatwo żółkną lub schną, chorują, pomimo ułożenia przy nich linii kroplującej i nawożenia późną wiosną. Tymczasem sałata czy seler rosną bez kompleksów i większego wsparcia. Zdecydowanie w przyszłym roku postawię na więcej warzyw. Iglaki chyba wiedzą, że nie przepadam za nimi…

Jedna myśl nt. „Potomkowie Syzyfa”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>