Zwrot inwestycji

20161009_110307m

Przez niemal każdą rozmowę o budownictwie energooszczędnym przebija się  wątek „czasu zwrotu z tej inwestycji”, jakby koniecznie ta inwestycja musiała się zwrócić. Czyżby? Według mnie to nie jest tak oczywiste, ponieważ za pewne towary jesteśmy gotowi zapłacić więcej z różnych powodów: w imię wygody, komfortu czy prestiżu i raczej nie zastanawiamy się, kiedy nam się to zwróci. Większość z nas pewnie nie pogardziłaby wygodnym samochodem (nie zwróci się nigdy, chyba że spojrzymy na to przez pryzmat zaoszczędzonych nerwów w trakcie wielu godzin spędzonych w podróży), tak samo jak nie zastanawiamy się nad tym, czy warto przejść się do kina albo kupić sobie nowe buty do biegania. Luksus lub po prostu komfort to coś, do czego każdy z nas podświadomie dąży i do czego bardzo łatwo się przyzwyczaja. A jak już się przyzwyczai, to może skupić swą uwagę na sprawach jeszcze ważniejszych i jeszcze ciekawszych.  To taka drobna refleksja z dzisiejszego biegania, kiedy musiałam się przyjrzeć swoim butom i stwierdzić, że czeka mnie w tym temacie „inwestycja”:).

To, co bardzo chciałabym przekazać , to myśl, że suche wyliczanie finansowych korzyści z energooszczędności jest pomyłką w przypadku domu, w którym mamy mieszkać z najbliższymi. Czasem wystarczy zwykłe przegrupowanie wydatków by móc sobie pozwolić na prawdziwy komfort.

Na wszelkie argumenty dotyczące potrzeby kredytowania inwestycji odpowiem, że jeśli nie zainwestujecie rozsądnie w skorupę budynku, to będziecie musieli wydać więcej na utrzymanie domu. To moim zdaniem jest obarczone dużo większym ryzykiem, bo ceny mediów potrafią wariować. Przykład: ostanie pogłoski o wzroście cen za wodę rzędu 30%. Kredyt w złotówkach póki co jest jednak bardziej przewidywalny. Tak samo jak nasze życie i zdrowie, kiedy jesteśmy młodzi- być może warto wydać więcej w szczycie formy i nie obarczać się wysokimi rachunkami na stare lata? Trzeba też dodać, że wybór skupienia wydatków na materiałach domu, a nie systemie grzewczym to trwalsze rozwiązanie- nie wymaga dużych nakładów konserwacyjnych, wymiany co ileś lat- na życie nasze i naszych dzieci na pewno wystarczy..

Oczywiście nie twierdzę, że każdy powinien zastanowić się nad wybudowaniem domu pasywnego, niemniej jednak mamy w tym temacie bardzo duże możliwości i zaległości. Ilość ocieplenia jest ważna- to dociera już całkiem dobrze do większości z nas. Kolejne kroki to szczelność budynku i przemyślana wentylacja. I staranność fachowców, najważniejsza na każdym etapie :). Drobnymi krokami można wpłynąć na jakość mieszkania i zatrzymanie jak największej porcji energii wewnątrz budynku.  Wbrew pozorom to nie jest walka o idee tylko zapewnienie sobie naprawdę lepszego życia: w zdrowych, jednolitych i stabilniejszych temperaturach.

Kolejnym, mało akcentowanym aspektem budownictwa energooszczędnego jest fakt, że taki dom mało zależny w funkcjonowaniu od mediów, można wybudować niemal wszędzie. Zwróćcie na to uwagę: nikt mnie nie pytał, ile zaoszczędziłam na działce decydując się na dom energooszczędny, a tu oszczędności były naprawdę znaczne. W naszym konkretnym przypadku zakup działki w dobrej okolicy, ale bez mediów, był na tyle niższy niż wartość działki uzbrojonej w okolicy, że z nawiązką pokryłby wszelkie inwestycje w energooszczędność.

Na koniec jako matka muszę wspomnieć o wpływie domu na zdrowie rodziny, bo to uległo w ciągu roku mieszkania w nowym miejscu tak znacznej poprawie, że nie może być dziełem przypadku. Jakim cudem mogłabym skupić się na cyfrowym ubieraniu inwestycji w energooszczędność i jak mogłabym wyliczyć wszystkie wymienione aspekty ?

 

 

11 myśli nt. „Zwrot inwestycji”

  1. Niestety zupełnie nie można się tu z Panią zgodzić… Dom pasywny ma się zwrócić! W przeciwnym wypadku wydawanie na budowę domu 150-200 tys więcej niż można by było mija się z celem. Porównywanie zagadnienia z luksusowym autem jest nietrafione, porównać by mozna droższe auto ktore spala minimalną ilośc paliwa do tańszego spalającego duzo więcej, luksus nie ma tu nic do rzeczy. Ale zastanówmy sie dlaczego? Dom pasywny ma 2 zalety: niskie koszty ogrzewania (nie eksploatacji!!) oraz zdrowy mikroklimat. O ekologii nie mozna tu mowić, bo trudno grzanie prądem nazwać ekologicznym. A więc niskie koszty ogrzewania domu… Jeżeli powiększone koszty budowy nie zwrócą sie (chodzi tylko o różnicę) w ciagu 10-12 lat wydatek jest bezsensowny, nielogiczny z punktu widzenia ekonomii. Nikt nie inwestuje jeżeli interes jest nieopłacalny, tu nie będziemy dyskutować. Ale jest jeszcze zdrowy mikroklimat. Tu sie zgodzę, jest nieoceniony i bezcenny!!! Ale to możemy sobie zapewnić kupując system rekuperacji, koszt 20-25 tys, nie trzeba do tego domu pasywnego. Wniosek z tego jest taki, że dom pasywny ma się zwrócić!!! Oczywiście nie chodzi o zwrot inwestycji w budowę domu ale o zwrot inwestycji w budowę domu pasywnego. Chyba że ktoś chce zapłacić więcej dla idei…

    1. Seszen, komfort domu pasywnego to nie tylko świeże powietrze z wentylacji mechanicznej (za 20-25 tys. zł)
      To także:
      - brak „przeciągów” z powodu lepszej szczelności budynku,
      - brak uczucia chłodu przy oknie z powodu ciepło zamontowanych z lepszymi pakietami szybowymi okien,
      - lepsza izolacja akustyczna dzięki większej warstwie ocieplenia (wełna) w murach
      - krótszy sezon grzewczy = krótszy czas dyskomfortu ciepłe/zimne miejsca w domu, nawet przy ogrzewaniu nie punktowym (podłogowym czy nadmuchowym).
      Każdy z powyższych elementów możesz wycenić i podjąć decyzję czy chcesz ponosić ten dodatkowy koszt dla osiągnięcia tego komfortu, czy też nie. Dokładnie tak jak przy zakupie auta – auto może spalać mniej jak zainwestujesz w lepszą technologię silnika, ale możesz także wydać pieniądze na inne niefinansowe komforty: większy bagażnik, wygodne zawieszenie, automatyczna skrzynia biegów, autoparking itd.
      Jeśli preferujesz inne komforty niż te oferowane przez dom pasywny (nie chcesz za nie płacić) to nie decyduj się na ten rodzaj budownictwa.

      1. Nie rozumiem skąd to oburzenie i udawadnianie czegoś na siłę. Idea budownictwa pasywnego jest piękna i ja również ją propaguję, ale zwrot ekonomiczny inwestycji ma znaczenie.
        W innym przypadku nie przekonamy do niego „ogółu”, a tylko to ma znaczenie, bo co z tego że tylko pan X sobie wybuduje…
        Tym bardziej, że się da, a koszty zwracają się w okresie ok. 15 lat. Sam mieszkam w domu pasywnym, tyle że zrobiłem wokół niego tyle medialnego szumu, a koszty utrzymania energetycznego w moim przypadku są znacznie korzystniejsze.

        1. Tak jak pisałam: nie wszystko da się wycenić czasem zwrotu. Jest coś tak bezcennego, jak komfort. Tego nikt nie wycenia kupując sobie telefon z największą ilością możliwych funkcji , wybierając dobrze skrojony płaszcz albo kupując drogi samochód… To taka moja uwaga na marginesie, bo pytanie o koszt i czas zwrotu jest rutynowo zadawane, a ja jednak chcę spytać: czemu…
          Oczywiście nikt nie mówi, by wydawać pieniądze bez opamiętania: chcę tylko zwrócić uwagę, że niektórzy chcą wydać więcej jeśli tylko mogą, bo są świadomi różnic.

    2. Owszem, grzanie prądem mogę nazwać ekologicznym, jeśli szykuję się do inwestycji w fotowoltaikę. Będę wtedy miała szansę mieć budynek całkowicie niezależny energetycznie i ogólnie użytkowo od otoczenia.

  2. Co luksusowego jest w domu przypominającym bunkier z grubych ścian i małych okien? Rekuperator mozna zamontować w każdym nowym budynku i komfort jest ten sam a koszt inwestycji dużo mniejszy.
    Jeśli budowanie takich makabrył z dużo większym nakładem jest nieopłacalne to uzasadnienia nie da się na siłę forsować i przekonać innych do budowy

    1. W końcu dowiedziałam się, że stworzyliśmy makabryłę… na szczęście pierwszy raz, a znam statystyki tego bloga- uwierzcie- są imponujące. Pisanie o bunkrze z grubymi ścianami i małymi okienkami w naszym przypadku jest, delikatnie rzecz ujmując, nieporozumieniem. Trudno raczej tak nazwać dom z ponad 40m2 przeszkleń, gdzie okna są zamontowane w grubości ocieplenia, i zarówno od wewnątrz jak i z zewnątrz (dzięki żaluzjom fasadowym) dom wygląda całkiem normalnie. A o gustach rozmawiać jeszcze ciężej, dlatego ten argument pominę. trudno- staraliśmy się, a wyszło jak wyszło…:).

      1. Pani Marzeno, rzeczywiście nie chodzi tu o gusta, dom jest imponujący, piękny w swej prostocie, choć nie da się ukryć, że kilka detali nadaje mu szczególny charakter i o to chodzi.
        Ale nadal będę się upierać, że budowa domu pasywnego ma się zwrócić. Przeciez takie domy buduje się po to by mieć zerowe lub minimalne koszty eksploatacji. Wszystko to o czym pisał Pan Jarek naprawdę da się osiągnąć w standardowym domu, używając do budowy takich a nie innych materiałów.
        Dom standardowy budujemy po to, by w nim mieszkać. Decydując się na dom pasywny chcemy by po kilku latach nadwyżka kosztów budowy sie zwróciła poprzez minimalne koszty ogrzewania. Dlaczego? Dlatego, że nie jestesmy społeczeństwem bardzo zamożnym i sama budowa jakiekolwiek domu jest olbrzymim obciążeniem. Ci, którzy chcą i wiedzą więcej o budownictwie, potrafią liczyć, zdecydują się na dom pasywny. Ale ten ma się zwrócić! Koniec. Kropka.

  3. Chyba w naszym społeczeństwie jeszcze długo będzie się rozpatrywać każdą inwestycję w kategoriach OPŁACALNA – NIEOPŁACALNA. Niestety kiedy liczy się każdy grosz – trudno mówić o wyższych wartościach…

  4. Musimy pozostać przy swoich stanowiskach:). Choć to tylko chyba dla ciekawszej dyskusji:). Bo, prawdę mówiąc, ja całą budowę prowadziłam z myślą, by stworzyć dom, który będzie atrakcyjny na rynku, na wypadek, gdybyśmy zdecydowali się kiedyś na jego sprzedaż, co pewnie prędzej czy później nastąpi… Z tego też względu, ale przede wszystkim z powodu ograniczeń finansowych, względy kosztowe zawsze były dla nas istotne. Ale to nie znaczy, że rozważałam każdy zakup w kategorii zwrotu inwestycji, bo dopóki nie będziemy chcieli sprzedać tego domu, to ważniejszy jest komfort mieszkania. A ponieważ sama zawodowo projektuję wnętrza, to wiem doskonale, ile można wydać na wykończenie domu- i przyznam, że nikt z moich klientów nie rozważa wydatków w kategorii czasu zwrotu inwestycji, tylko raczej zastanawia się, na co go stać…Ja wiem, że nie budowaliśmy tanio, a mimo to wydaliśmy NA WSZYSTKO (wykończenie, ogród) mniej, niż kosztował w tym czasie dom (połówka bliźniaka) w okolicy w stanie DEWELOPERSKIM na mniejszej działce i już po negocjacjach… To oznacza, że zaoszczędziliśmy przede wszystkim na budowaniu systemem gospodarczym i tworząc wszystko od zera, a nie szczędząc specjalnie na standardzie i budowy i wykończenia. Dla mnie to jest ogromna wartość dodana. Dlatego to, że piszecie, ze taki dom się nie zwraca, to jest tylko mała część prawdy….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>