12. dzień budowy

5 czerwca.

Jeszcze wczoraj , w strugach deszczu, z nałożonym stylowym żółtym foliowym ponczo i pod parasolem, relacjonowałam zrezygnowana i podłamana pogodą przed kamerą Muratora, nasze zmagania z budową na gliniastej działce. Chwilowo wyszedł ze mnie optymizm, ale.  Okazało się, że zaraz po nagraniu wyszło słońce, i nie padało do końca następnego dnia.  Co prawda dziś nad ranem jeszcze było dużo wody w rynnie na płytę fundamentową, ale do południa w większości zdołała ona odparować (pewnie pomógł czarny kolor folii, no i 28st.C w cieniu:)).
Ekipa uwinęła się szybciej z przygotowaniami i zbrojeniem, i przełożyliśmy godzinę startową lania betonu na południe.  Tym razem z osobną pompą, by nie zabrudzić siebie i całej działki rozchlapanym betonem.
Pompa i gruszki- jedna po drugiej w odstępie 20 minut,  ponownie pojawiały się z precyzją zegarmistrza. Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem organizacji pracy betoniarni.
Ekipa- też działała wyjątkowo sprawnie. 7 osób- po 30 minutach lania betonu- pracowali dosłownie wszyscy, a każdy miał swą konkretną funkcję: porcjowanie betonu, wibrowanie, równanie, poprawki pacą przy zbrojeniu, uzupełnianie niedoborów betonu, a  nawet trzymanie kabla od wibratora. 38 metrów sześciennych później, wszystko było gotowe. I to w 2 godziny. Efekt imponujący.

Fotek dużo, mam nawet filmik, ale okazał się za ciężki do wrzucenia go tutaj. Oglądajcie:

1m

2m

3m

4m

5m

6m

7

8m

9m

10m

12m

13m

14m

15m

Pierwsze polewanie, wieczorem, o zachodzie słońca:

16m

Teraz, w nocy grzmi za oknem, ale już chyba burza nie może  nam chwilowo zagrozić. Uffff.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>